sobota, 21 lipca 2012

Liczy się tylko smartfon!

Według prognoz IDC, w Polsce w 2012 r. sprzedaż smartfonów po raz pierwszy przewyższy sprzedaż prostych telefonów komórkowych.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Wprawdzie w I kwartale 2012 r. smartfony stanowiły jeszcze tylko 47,5% rynku urządzeń mobilnych, ale ich udział będzie szybko wzrastał. Dla IDC smartfonem jest telefon wyposażony we w pełni funkcjonalny system operacyjny oraz możliwość instalowania aplikacji firm trzecich. Ekran dotykowy nie jest jednak niezbędnym warunkiem, aby telefon uznać za smartfon.

Windows Phone i Nokia


Rok 2012 będzie szczególnie ważny dla Nokii i Microsoftu. W I kwartale 2012 r. sprzedaż smartfonów Nokii spadła w Polsce w ujęciu rocznym o 42%! W Europie Zachodnie zaś o 45%! Oznacza to, że sprzedaż Lumii z systemem Microsoftu wciąż nie rekompensuje spadku sprzedaży urządzeń z Symbianem, a szybko rosnący udział Androida (w Polsce jest to już 61%, 256-proc. wzrost rok do roku) pokazuje, że posiadacze starszych modeli Nokii zamiast Lumii wybierają smartfony z Androidem.


Choć sam system pochodzący z Microsoftu działa szybko pomimo użycia dość leciwego, jednordzeniowego procesora, a urządzenie ma ciekawą stylistykę, to jednak wycenianie najwyższego modelu Lumii niewiele taniej niż iPhone’a 4S, a drożej niż popularnego Samsunga Galaxy S2, pokazuje, że Nokia chyba wciąż żyje w świecie iluzji sprzed kilku lat, kiedy była liderem rynku urządzeń mobilnych. Malejący udział Nokii w rynku smartfonów i promocje operatorów "kup Lumię 800 taniej o 1000 zł" - ledwo kilka miesięcy po premierze - trudno uznać za dowód na skuteczność strategii Nokii, zwłaszcza jeśli chodzi o ceny jej produktów.


Dla Microsoftu zdobycie ok. 10% udziału w rynku systemów operacyjnych dla smartfonów wobec 61% udziału Androida to wciąż dużo poniżej ambicji firmy. Ale na te liczby można też popatrzeć zupełnie inaczej. Jeszcze pół roku temu udział systemu Microsoftu wynosił poniżej 1%, więc taki wzrost w ciągu pół roku jest niewątpliwie sukcesem, nawet jeśli Microsoft zawdzięcza go wyłącznie współpracy z Nokią. Pozostali producenci tylko nieznacznie zwiększyli sprzedaż urządzeń z systemem Windows Phone.


Nowi liderzy rynku

tyle wynosił udział Samsunga w rynku smartfonów zarówno w Polsce, jak i Europie Zachodniej w I kwartale 2012 r. iPhone ma udział na poziomie 4%.Jeśli porównać udziały systemu Microsoftu po I kwartale w Polsce (ok. 10%) do Europy Zachodniej (4,1%), to lokalny oddział zapewne ma się czym chwalić w centrali. Choć wynikać to może po części z naszego ubóstwa - w Europie Zachodniej 49% sprzedanych w I kwartale smartfonów stanowiły urządzenia kosztujące ponad 400 euro, np. zajmujące pierwsze miejsca w rankingach sprzedaży iPhone 4S i Samsung Galaxy S2. Dla porównania, udział smartfonów Apple w polskim rynku to w zależności od kwartału ok. 3,5-4% w ujęciu ilościowym (ale już 7-8% w ujęciu wartościowym), a więc sporo mniej niż w Europie Zachodniej (25%). Oczekiwany na jesieni iPhone 5 prawdopodobnie wiele w polskich rankingach nie zmieni z powodu ograniczonej siły nabywczej Polaków.

Na słabości Nokii zyskuje Samsung, który w IV kwartale 2011 r. wysunął się na pozycję lidera polskiego rynku, ze sprzedażą ok. miliona telefonów komórkowych (smartfonów i prostych modeli). W I kwartale 2012 r. udział Samsunga w rynku smartfonów zarówno w Polsce, jak i Europie Zachodniej wynosił ok. 40%.


Kiedy jesienią na rynku znajdzie się nowy iPhone z systemem iOS 6, Google przedstawi 5 wersję systemu Android, a Microsoft wraz z partnerami cały ekosystem urządzeń z Windows 8 na komputerach, tabletach i smartfonach, przekonamy się, która firma zwycięży w rywalizacji o portfele klientów. Rok 2012 będzie bez wątpienia bardzo interesującym rokiem, jeśli chodzi o smartfony.

Wysyp premier na rynku EPR

W ciągu roku wielu dostawców, np. Epicor czy BPSC, wprowadziło nowe wersje aplikacji biznesowych. Czego oczekują więc klienci i w którym kierunku ewoluują systemy ERP?

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Zdaniem analityków IDC, w przedsiębiorstwach produkcyjnych - głównych odbiorcach systemów ERP - coraz silniejsze stają się dążenia do zwiększenia szybkości dostępu do informacji biznesowych, szczegółowości raportów oraz ułatwień w kontekście pracy zespołowej. Potrzebom w tym zakresie odpowiadać mają nowoczesne systemy ERP.

Cel: przyspieszenie dostępu do informacji


Z przeprowadzonego na zlecenie firmy Infor badania IDC wynika też, że podczas wyboru rozwiązania coraz częściej na znaczeniu tracą argumenty kosztowe. Ich miejsce zajmują oczekiwania dotyczące zwiększenia innowacyjności produktów i elastyczności procesów biznesowych. Szybki dostęp do informacji biznesowych oraz wykorzystanie narzędzi wspierających pracę zespołową są jednymi z ważniejszych czynników warunkujących innowacyjność przedsiębiorstwa produkcyjnego. Tymczasem aż 60% ankietowanych przedsiębiorstw przemysłowych uważa, że systemy biznesowe wdrożone w ich firmach w nienależyty sposób wspierają dziś procesy decyzyjne.


Wśród potrzeb związanych z systemami wspierającymi zarządzanie wymieniane są: zwiększenie szybkości i szczegółowości wglądu w informacje dotyczące konkretnych procesów biznesowych, a także usprawnienia związane z pracą zespołową. "Podczas gdy aktywne zarządzanie kosztami wciąż jest niezwykle istotne, firmy są w stanie faktycznie wyróżnić się jedynie poprzez innowacje w zakresie produktów i usług. Sprawniejsze, bardziej nowoczesne procesy i systemy stanowią znaczne źródło oszczędności. Pomagają też firmom wyróżnić się na tle konkurencji i być bardziej elastycznymi. Dzięki temu przedsiębiorcom łatwiej jest podejmować świadome decyzje oraz tworzyć stabilną bazę, na której można budować nastawione na klientów innowacje" - twierdzi Pierfrancesco Manenti, analityk IDC kierujący badaniami w sektorze przemysłowym. W kontekście budowania innowacyjności organizacji przemysłowych kluczowe okazują się rozwiązania usprawniające pracę zespołową.


Różnice w preferencjach inwestycyjnych


W przedsiębiorstwach wytwórczych z Europy Zachodniej wybór rozwiązań wspierających działalność biznesową opiera się na kryteriach finansowych. Na kontroli kosztów inwestycji skupiają się Niemcy, Francuzi, Włosi i Hiszpanie. Taki trend odzwierciedla pogłębiającą się sytuację kryzysową strefy euro. Jednocześnie większość brytyjskich producentów stara się bardziej inwestować w zrównoważony wzrost niż dążyć do cięcia kosztów. Na innowacyjność inwestycji nacisk kładziony jest w firmach z obu Ameryk, Azji, Bliskiego Wschodu i Rosji.


Większość przedstawicieli firm podkreśla, że prowadzone inwestycje koncentrują się na podnoszeniu innowacyjności i jakości produktów. Na rozwoju produktów koncentrują się firmy produkcyjne działające w branży motoryzacyjnej (78%) i sektorze nowoczesnych technologii oraz elektroniki (75%). Tylko co dziesiąte (11%) przedsiębiorstwo produkcyjne koncentruje się na optymalizacji kosztów produkcji. Według ekspertów, oznacza to, że w większości firm dalsza optymalizacja działań wytwórczych stała się nieopłacalna.


Natomiast zdecydowana większość analizowanych firm prowadzi działania ukierunkowane na ograniczenie kosztów procesów logistycznych. Dążenia do zmniejszenia liczby dostawców są prowadzone w 77% firm. Co druga (55 proc.) dąży do ograniczenia kosztów logistyki w oparciu o skrócenie łańcucha dostaw. Jak na te oczekiwania odpowiadają wprowadzane dziś na rynek systemy ERP?


Przyspieszenie działania i uproszczenie wdrożenia


Przed miesiącem Epicor wprowadził na rynek kolejną generację systemu ERP - Epicor 9. Przedstawiciele producenta zapewniają, że funkcje wprowadzone w nowej generacji systemu mają na celu podniesienie komfortu użytkowania i efektywności pracy z systemem. Usprawnienia dotyczą także wydajności. W niektórych zastosowaniach nowa wersja oprogramowania Epicor ERP ma pozwalać na realizację tych samych zadań w czasie nawet 7-krotnie krótszym. Usprawnienia na poziomie technologii i większa standaryzacja oznaczać mają zaś uproszczenie projektów wdrożeniowych i zwiększenie elastyczności pakietu. W skład oprogramowania opartego na środowisku Epicor 9 wchodzi też nowy moduł wspierający zarządzanie łańcuchem dostaw i przepływem towarów między magazynami.


To pierwsza tak poważna aktualizacja oprogramowania firmy Epicor od czasu przejęcia spółki przez fundusz inwestycyjny Apax Partners. Niedługo po sfinalizowaniu tej transakcji Epicor został połączony z Activant Solutions. Spółka ta specjalizowała się w rozwiązaniach dla handlu, dystrybucji oraz sektora usług profesjonalnych. W jej ofercie znajdowały się m.in. narzędzia wspierające zarządzanie łańcuchem dostaw i systemy analityki biznesowej. Przedstawiciele Epicor zapowiadają m.in. rozwój systemu Epicor ERP pod kątem zwiększenia jego uniwersalności i przydatności dla branż innych niż przemysłowa.


Bardziej kompleksowy system ERP


W maju br. do oferty BPSC trafia nowa wersja oprogramowania klasy ERP - Impuls EVO. To następca oferowanego od kilku lat oprogramowania Impuls 5. Łączy on funkcjonalności typowe dla rozwiązań klasy ERP z funkcjami wspierającymi realizację produkcji, zarządzanie finansami i kapitałem ludzkim. Częścią systemu są też rozbudowane mechanizmy analityki biznesowej. Nowa odsłona systemu Impuls bazuje na funkcjonalności poprzedniej wersji i innych rozwiązaniach z oferty BPSC. Stworzony na potrzeby Impuls EVO pakiet narzędzi FK obsługuje m.in. faktury elektroniczne i mechanizmy elektronicznej akceptacji faktur. Rozbudowano także mechanizmy MRP. Funkcje zaawansowanego harmonogramowania produkcji wykorzystują m.in. algorytmy ewolucyjne.


Dodatkowo Impuls Evo wyposażono w szereg rozwiązań stanowiących naturalne uzupełnienie funkcji typowych dla systemów ERP. Posiada on m.in. rozbudowane mechanizmy zarządzania magazynami wysokiego składowania, HR i BI. Przedstawiciele BPSC twierdzą, że Impuls EVO jest najbardziej kompleksowym oprogramowaniem ERP dostępnym obecnie w Polsce. Modułowa architektura systemu pozwala jednak na uruchomienie tylko wybranych funkcji. Oprogramowanie zyskało też nowy interfejs użytkownika. Wedle zapowiedzi może być on w pełni dopasowany do specyfiki poszczególnych stanowisk pracy.


System, który rozpozna mowę i pismo odręczne


Na polskim rynku pojawiła się też nowa wersja rozwijanego przez BMS Creative oprogramowania wspierającego zarządzanie Berberis. Wprowadzone do systemu Berberis 6.0 nowe funkcje obejmują m.in. obszary: sprzedaży, zarządzania relacjami z klientami, gospodarki magazynowej, produkcji, a także zarządzania projektami. Pozostałe usprawnienia koncentrują się wokół podniesienia ergonomii oprogramowania, rozbudowy narzędzi ułatwiających pracę z dokumentami oraz zdarzeniami biznesowymi. Zmiany objęły także mechanizmy pozwalające na zintegrowanie systemu Berberis z centralami telefonicznymi.


Ciekawostką jest jednak fakt wyposażenia Berberis 6.0 w funkcje rozpoznawania pisma i głosu. Rozpoznawanie pisma odręcznego ma być szczególnie przydatne w przypadku tworzenia notatek, m.in. za pomocą dedykowanych długopisów i skanerów pisma. Nowa funkcjonalność jest rozszerzeniem dotychczasowych możliwości systemu, który do tej pory posiadał mechanizmy rozpoznawania pisma drukowanego. Pracę z systemem ułatwiać ma również obsługa komunikacji głosowej. Nad podobnymi rozwiązaniami pracuje także Comarch, udostępniając je m.in. w oprogramowaniu dostępnym w serwisie ifaktury24.pl.


Rozbudowa obszaru logistyki i CRM


Comarch największego uaktualnienie dokonał jednak w systemie Altum. Nowa wersja najmłodszego systemu ERP oferowanego przez krakowskiego producenta zawiera funkcjonalności związane m.in. z obsługą procesów logistyki, finansów, księgowości, a także obszaru CRM i analiz biznesowych. ALTUM 5.4 pozwala też na łatwą integrację z internetową galerią handlową uruchomioną przez Comarch - iMall24.pl.


Nowe funkcjonalności w obszarze procesów logistycznych dotyczą m.in. definiowania cech artykułów i uzależnionych od nich cenników, a także rabatowania i śledzenia historii dostaw. Natomiast funkcje wprowadzone w obszarze CRM pozwalają na usprawnienie zarządzania działaniami handlowymi, gromadzenia danych o klientach i kontaktów sprzedażowych. W obszarze zarządzania obiegiem informacji i procesów biznesowych pojawiły się m.in. nowe predefiniowane mapy procesów wraz z nowymi funkcjami ułatwiającymi monitorowanie przepływów pracy i informacji. Z kolei za sprawą nowych funkcji z obszaru księgowości możliwa jest automatyzacja wybranych działań FK.


Inwestycje w aplikacje mobilne


Zapowiedziane podczas odbywającej się w Orlando dorocznej konferencji SAP rozwiązania mają wspierać szeregowych pracowników w realizacji stosunkowo prostych, powtarzalnych czynności. Nowe aplikacje mobilne obejmują m.in. obszary związane z zarządzaniem wydatkami, szkoleniami i sprzedażą. Przykładowo aplikacja ułatwiająca rozliczanie wydatków służbowych z jednej strony ma pozwalać pracownikom na bieżąco raportować poniesione wydatki, z drugiej ułatwić firmie prognozowanie kosztów delegacji służbowych. Z kolei nowa aplikacja skierowana do pracowników działu sprzedaży ma dostarczać kontekstowo i w czasie rzeczywistym najpotrzebniejszych informacji dotyczących relacji z klientami.


W ofercie SAP znajdą się też mobilne aplikacje pozwalające pracownikom gromadzić dowody na temat rażących naruszeń regulaminu pracy oraz przepisów BHP. Stosowna aplikacja obsługiwać ma m.in. nagrania wideo. Wprowadzono również szereg usprawnień technicznych. Mają one obejmować oprogramowanie mobilne SAP dla urządzeń iOS i Android. Odświeżony zostanie także system dystrybucji oprogramowania mobilnego SAP.


Dostosowanie do specyfiki różnych branż


Oracle także wprowadził niedawno uaktualnienie jednego z systemów ERP. W nowej wersji JD Edwards EnterpriseOne 9.1 wprowadzono wiele funkcji przeznaczonych do obsługi mniej typowych procesów. Usprawniono też interfejs i mechanizmy raportowania. Nowe mechanizmy mają charakteryzować się bardziej intuicyjną obsługą. System ma być dostarczany z bogatym repozytorium predefiniowanych raportów obejmujących m.in. procesy specyficzne dla wybranych branż.


Rozszerzona została też liczba funkcji odpowiadających potrzebom typowym dla różnych gałęzi przemysłu. Zmiany objęły również interfejs obsługi oprogramowania. Wprowadzono m.in. funkcję automatycznego uzupełniania pól wyszukiwania, a także mechanizmy ułatwiające prezentację dużych ilości danych. Do linii oprogramowania JD Edwards dołączyła też nowa wersja pakietu aplikacji biznesowych przeznaczonych dla platformy systemowej IBM. Usprawnienia funkcjonalne rozwiązania dotyczą obszaru księgowości, logistyki oraz zarządzania procesami biznesowymi.


Wszystkie powyższe zmiany to efekty zaledwie drugiego kwartału roku 2012. Jak wybrać z tego bezliku premier i funkcji? Polecamy kolejny artykuł "Jaki powinien być idealny system ERP" (strona 106).

Serwerownie w okresie dynamicznych zmian

Rosnąca rola informacji w polskich przedsiębiorstwach i administracji powoduje wzrost wagi takich miejsc jak serwerownie, które stają się głównym elementem dzisiejszej gospodarki opartej na wiedzy.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200W ciągu kliku lat polski rynek doświadczył szybkiego rozpowszechnienia technologii wirtualizacji serwerów, która przyniosła nie tylko wydatne oszczędności, ale również poprawiła efektywność działania serwerowni i sposobu jej zarządzania. Dzisiaj wirtualizacja serwerów jest już standardem, a polscy administratorzy systemów IT zachęceni tym sukcesem idą dalej, wirtualizując pamięci masowe, desktopy i aplikacje. Stąd już tylko krok do wprowadzenia chmury prywatnej czy też rozpoczęcia eksperymentów z modelem hybrydowym przetwarzania w chmurze.

Inwestycje w poprawę zarządzania IT


Ten trend powoduje, że jednym z największych wyzwań dla osób zarządzających IT, oprócz kontroli kosztów, jest poprawa zarządzania IT, w szczególności serwerownią. IDC przeprowadziła w zeszłym roku po raz pierwszy w naszym regionie badanie pod nazwą "IT Buyers’ Pulse", które pokazuje, że właśnie kłopoty z zarządzaniem coraz częściej spędzają sen z powiek menedżerom IT.


Drugi trend, który będzie miał duży wpływ na kształt naszych serwerowni, to popularyzacja systemów zintegrowanych oraz urządzeń zoptymalizowanych do pewnych zadań (server appliance). Pierwszy typ rozwiązań umożliwia korzystanie z benefitów wirtualizacji i automatyzacji, niezależnie od wykonywanych zadań. Jest rodzajem wielozadaniowego szwajcarskiego scyzoryka, który może służyć do budowy nowoczesnej i uniwersalnej serwerowni. Serwer appliance to natomiast narzędzie dostarczające w sposób maksymalnie efektywny i szybki określonych rodzajów aplikacji. W pewnym sensie jest zaprzeczeniem modelu współczesnej serwerowni, tworząc w jej ramach izolowaną wyspę, ale dla poszczególnych aplikacji takie postępowanie może być uzasadnione.


Wirtualizacja a sprzedaż serwerów

sztuk serwerów x86 sprzedano w zeszłym roku w Polsce, co oznacza wzrost o 10,7%. Wartość tego rynku to 200 mln USD.Rozpowszechnienie się wirtualizacji serwerów nie spowodowało jednak zmniejszenia liczby sprzedawanych serwerów x86 w Polsce, co jest dowodem na ciągle wysokie potrzeby dotyczące budowy i rozbudowy systemów informatycznych. W zeszłym roku rynek ten wzrósł pod względem liczby sprzedanych maszyn o 10,7% do ponad 57 tys. sztuk. Wzrost wartości rynku był jeszcze bardziej znaczący i wyniósł 15,3% do 200 mln USD. Dowodzi to, że klienci często szukali droższych maszyn, np. typu blade, które wykorzystywano między innymi do wirtualizacji.

Rok 2011 był natomiast trudny dla serwerów typu RISC, EPIC, CISC, których wartość spadła o blisko 25%, aczkolwiek ciągle jest to segment rynku warty ponad 70 mln USD. Trend ten jest charakterystyczny dla całego świata i jest dowodem na to, że technologie te praktycznie nie zdobywają nowych klientów i sprzedaż kierowana jest głównie do istniejącej już bazy.


Rynek pamięci masowych


Po roku silnego wzrostu, wartość rynku pamięci masowych w 2011 roku nieznacznie spadła o 3,5%. Było to efektem nie tylko zamrożenia wielu tego rodzaju inwestycji, braku większych projektów rządowych, ale również zacietej walki producentów tego typu rozwiązań. Wartość tego rynku ponownie spadła poniżej 100 mln USD, wynosząc ok. 97 mln USD.


Wyraźnym trendem w 2011 r. było spopularyzowanie się wirtualizacji pamięci masowych w modelu zintegrowanym z macierzą, co dowodzi, że polscy administratorzy coraz śmielej wkraczają w świat wirtualnych pul zasobów dyskowych.

Co nowego w bezpieczeństwie IT

Rynek oprogramowania bezpieczeństwa w Polsce stale rośnie, w niewielkim stopniu reagując na zawirowania koniunktury gospodarczej.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Według wstępnych szacunków IDC, wartość tego rynku bezpieczeństwa w roku 2011 wyniosła ponad 70 mln USD. Wzrasta popyt na zaawansowane, kompleksowe rozwiązania oraz programy chroniące przed wyciekiem danych.

Nowe zagrożenia inicjują potrzebę kompleksowego działania


Hakerzy w dzisiejszych czasach nie mają łatwego życia. Infekowanie komputerów przy pomocy prostych wirusów nie przynosi już oczekiwanych korzyści. Firmy coraz częściej posiadają nie tylko ochronę antywirusową, ale również zapory ogniowe i systemy IPS (Intrusion Prevension Systems). Cyberprzestępcy muszą się zatem uciekać do coraz bardziej zaawansowanych ataków.


W ubiegłym roku mieliśmy do czynienia z szeregiem ataków typu DDoS (Distributed Denial of Service) zmierzających do paraliżowania działania firmy oraz z atakami profilowanymi, sprecyzowanymi na konkretne osoby w przedsiębiorstwie. Co więcej, coraz częściej zdarzały się ataki składające się z wielu różnych działań prowadzących np. do wykradania kluczowych danych. W związku z tym, polskie firmy, w celu skutecznej ochrony przed różnorakimi zagrożeniami, decydowały się na wdrażanie zaawansowanych rozwiązań, wszechstronnie zabezpieczających całe środowisko IT.


Czynnik ludzki motorem inwestycji w DLP


Wyciek kluczowych dla organizacji danych często wiąże się nie tylko z bezpośrednimi stratami finansowymi, ale również ma istotny wpływ na wizerunek firmy. Do niedawna stosowanie rozwiązań typu DLP (Datal Loss Prevention) było głównie domeną instytucji finansowych i telekomunikacyjnych, które były do tego zobligowane obowiązkiem regulacyjnym. W 2011 r. obserwowaliśmy wzrost popytu na DLP również w innych sektorach.


Według kilku opublikowanych ostatnio badań, zdecydowana większość naruszeń związanych z bezpieczeństwem IT pochodziła z wewnątrz firmy i była inicjowana - świadomie bądź nieświadomie - przez jej pracowników. Skłaniało to firmy do inwestycji w kompleksowe rozwiązania zabezpieczające dane wrażliwe nie tylko na poziomie sieci, ale również aplikacji czy stacji końcowych.


Bring Your Own Device

o tyle wzrosła w 2011 r. liczba sprzedanych urządzeń zabezpieczających, przy czym sprzedaż urządzeń UTM zwiększyła się o ponad 40%.Popularny ostatnio - również w Polsce - trend Bring Your Own Device (BYOD) polegający na wykorzystywaniu przez pracowników własnych urządzeń (laptopów, smartfonów, tabletów) do korzystania z aplikacji firmowych wyznaczył nowe kierunki w bezpieczeństwie informatycznym. Z jednej strony pozytywnie wpływa on na efektywność przedsiębiorstwa, a z drugiej nakłada na firmy dodatkowy obowiązek objęcia firmowymi zabezpieczeniami prywatnych urządzeń przy jednoczesnym zapewnieniu wygody użytkowania. W Polsce świadomość konieczności zabezpieczania przenośnych urządzeń jest coraz większa, jednak poważne inwestycje z tym związane są dopiero w fazie początkowej.

Dynamiczny rozwój rynku UTM


Istotnym trendem na polskim rynku staje się również popyt na urządzenia zabezpieczające. W dodatku firmy coraz częściej wybierają kompleksowe rozwiązania klasy UTM (Unified Threat Management). W 2011 r. liczba sprzedanych urządzeń zabezpieczających wzrosła o 25% w porównaniu do roku poprzedniego, przy czym sprzedaż urządzeń UTM zwiększyła się o ponad 40%.

Czy notebooki przeżyją inwazję tabletów?

W latach 90. komputer PC nieodwracalnie wkroczył w nasze życie. Nie tak dawno okazało się, że pojęcie "mobilność" pokonało kluczową dotychczas wydajność i wybraliśmy notebooki. Dziś - po pojawieniu się na rynku tabletów - dokonuje się kolejna rewolucja.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200W Polsce przełomowym był rok 2008, który przyniósł przewagę rozwiązań mobilnych nad stacjonarnymi. Dziś proporcje notebooki vs desktopy to już niemal 70% do 30%. Zaszczepiony w nas duch wolności bierze górę również w kontekście użycia technologii. Większość z nas wysoko ceni mobilność biznesu i rozrywki. Co ciekawe, transformacja w stronę mobilności odbyła się nawet kosztem niewielkiego kroku wydajnościowego wstecz. Notebooki są cały czas o krok za desktopami. A zatem wydajność to nie wszystko. Jest to z całą pewnością kryterium istotne, ale w hierarchii ważności półkę niżej niż mobilność. To wcale nie dziwi na etapie, na którym pecety osiągnęły pewien stopień dojrzałości i nawet mniej wydajne maszyny pozwalają na pracę z przyzwoitą wydajnością. W świecie prywatnym pochłaniającą rozrywką stało się obok grania szeroko pojmowane udzielanie się społecznościowe: blogi, posty, tweety, scrobble, biblioteki filmowe i zdjęciowe - a do tego ważniejsza jest również mobilność niż wydajność.

Nowa era mobilności


I tak, nadeszła era tabletów, zapoczątkowana przez iPada. Urządzenia tego typu dlatego tak zyskują na popularności, że świetnie wpisują się w mobilny trend. W roku 2011 na polski rynek trafiło 2,2 mln notebooków oraz prawie 170 tys. tabletów. Udział tabletów w pierwszym pełnym roku ich sprzedaży był zatem jeszcze stosunkowo niewielki i stanowił 7% komputerów mobilnych. Wszystko wskazuje na to, że w roku 2012 tabletów w Polsce sprzeda się już sporo ponad 300 tys., a ich udział zwiększy się do ok. 13%. Czy jednak stawianie pytania o to, czy notebooki przeżyją inwazję tabletów jest uzasadnione?


Dziś jest jeszcze stosunkowo łatwo określić, co odróżnia tablet od notebooka. Przede wszystkim dotykowy ekran i systemem operacyjny: iOS lub Android, a także platforma sprzętowa ARM. Wprawdzie są rozwiązania będące mariażem Intela z Microsoftem, ale mają marginalny udział rynkowy, ze względu na wysoką cenę i fakt, że system Windows nie był dedykowany do urządzeń dotykowych, a architektura x-86 nie była wystarczająco energooszczędna.


Ograniczenia tabletów


Dotychczasowa nieobecność Windows jako systemu najbardziej powszechnego, a zatem i najlepiej przetestowanego pod względem bezpieczeństwa, ma swoje konsekwencje - tablety są postrzegane jako urządzenia konsumenckie. Jednak fakt, że wielu managerów chętnie używa tabletów do pracy, na razie w ograniczonym zakresie np. do odbioru wiadomości czy pokazania prezentacji, rzadziej do natywnych aplikacji biznesowych udostępnianych z poziomu przeglądarek internetowych, świadczy o tym, że tablety mają również biznesowy potencjał.


Są pewne ograniczenia tabletów, z których jednym z najważniejszych jest brak klawiatury sprzętowej - dotykowa jest stosunkowo mało wygodna na dłuższą metę. Do wielu modeli tabletów dostępne są, jako dodatkowe akcesoria, klawiatury bluetooth, a niektóre tablety są wręcz sprzedawane z klawiaturą w zestawie. Z drugiej strony, pojawiają się notebooki z ekranem dotykowym, niedługo będą miały wypinane klawiatury. Co zatem będzie czym? Czy tablet to notebook z odpinaną klawiaturą a notebook to tablet z podłączaną klawiaturą?


Nowe trendy na rynku komputerów


Na ostatnich targach Computex zaprezentowany został komputer AIO (All-In-One), z którego można wypiąć ekran i używać go jako tablet. To dopiero galimatias. Ponadto na targach technologicznych już prezentowane są tablety oparte zarówno na systemie Windows 8, jak i na platformie x86. W tabletach goszczą coraz bardziej zaawansowane układy pozwalające na rozrywkę na wysokim poziomie. Zmienia się również oprogramowanie - coraz więcej aplikacji biznesowych można uruchomić z poziomu przeglądarki.


Wszystkie te trendy świadczą o tym, jak dynamicznie zmienia się świat komputerów PC. I to również sprawia, że rynek ten jest tak interesujący, a pytanie, czy tablety wyprą notebooki, może nie być aktualne. Pewien jeszcze czas mogą koegzystować równolegle, lecz później granica między nimi zacznie się zacierać.

Polska branża IT na tle regionu

Z danych Pierre Audoin Consultants wynika, że Polska w roku 2015 będzie drugim pod względem wielkości (4,1 mld euro) po Rosji i czwartym pod względem średniorocznego wzrostu w latach 2011-2015 (7,2%) rynkiem IT Europy Środkowo-Wschodniej.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Na rozwój rynków IT w krajach Europy Środkowo-Wschodniej wpływ będzie miało kilka czynników. Do najważniejszych z nich należą: bezpośrednie inwestycje zachodnich koncernów; skuteczne wykorzystanie funduszy europejskich oraz akceptacja przez klientów firm IT nowych trendów, w tym najważniejszego z nich - cloud computing.

Powrót inwestorów


Po trzech latach przerwy powraca zainteresowanie inwestorów rynkiem Europy Środkowo-Wschodniej. Największa liczba transakcji fuzji i przejęć miała miejsce w latach 2007-2008. Międzynarodowi inwestorzy byli wówczas zainteresowani przejmowaniem zarówno integratorów systemów i producentów oprogramowania, jak i dystrybutorów. Wyceny tych spółek znacznie przekraczały zaś średnią dla podobnych firm z Europy Zachodniej.

to wartość transakcji fuzji i przejęć firm IT w całej Europie Środkowo-Wschodniej w latach 2012-2014.
W 2009 r. nastąpił znaczący spadek zainteresowania inwestowaniem w naszym regionie. Powodem był fakt, iż rynki te przestały być postrzegane jako szybko rozwijające się, a stały się rynkami wysokiego ryzyka. Przed rokiem 2008 kupowano duże przedsiębiorstwa. Zachodnie koncerny chciały bowiem jak najszybciej wejść na nowe rynki i od razu zdobyć jak największy w nich udział. Teraz poszukiwane są raczej mniejsze firmy, których przejęcie niesie ze sobą mniejsze ryzyko niepowodzenia. Dodatkowo zwraca się uwagę na stan finansów tych podmiotów, jakość kadry zarządzającej i brak uzależnienia od jednego tylko typu klientów - dużych firm, sektora MŚP i administracji.

W 2012roku spodziewane jest ponowne zwiększenie zainteresowania transakcjami fuzji i przejęć na rynku IT Europy Środkowo-Wschodniej. Powodem jest powrót tych rynków na stabilną ścieżkę wzrostów. Choć kupcy zachowują się bardziej pragmatycznie wydłużając czas związany z przejęciem pełnej kontroli nad przejmowanym przedsiębiorstwem. Najbardziej interesującymi rynkami z punktu inwestorów są Polska i Turcja, w dalszej kolejności zaś także Rosja i Rumunia. W latach 2012-2014 wartość transakcji fuzji i przejęć firm IT w całej Europie Środkowo-Wschodniej szacowana jest na 500 mln euro. Większość dotyczyć będzie przejęć systemu integratorów z kompleksową ofertą, własnymi produktami, lojalnymi klientami, stabilnym rynkiem, a co najważniejsze - osiągających zyski.


Fundusze europejskie a projekty IT


Dzięki funduszom europejskim sektor publiczny stał się największym klientem środkowoeuropejskiej branży IT na oprogramowanie i usługi. Największy udział w wydatkach na IT ma on w Rumunii (30%), Czechach (27%) i na Węgrzech (26%). W Polsce sytuacja jest nieco "gorsza", a sektor administracji odpowiada za ok. 20% wydatków.


Polska jest jednak bez wątpienia krajem, który w najlepszy sposób potrafi wykorzystywać fundusze unijne do prowadzenia projektów informatycznych. Żaden inny kraj w regionie Europy Środkowo-Wschodniej nie był tak zdeterminowany, aby pozyskiwać fundusze na małej i średniej wielkości projekty w sektorze publicznym. Choć oczywiście wiele więcej można by było jeszcze zrobić. Najwięcej okazji zostało "straconych" przez instytucje administracji centralnej. Do roku 2013 zaplanowano w polskim sektorze publicznym projekty za 1 mld euro, wiele z nich wciąż jest jednak na etapie planów. Mimo tych porażek, wiele polskich firm IT skorzystało na projektach IT finansowanych ze środków unijnych.


Pozostałe pięć krajów unijnych z Europy Środkowo-Wschodniej (Węgry, Czechy, Rumunia, Słowacja i Bułgaria) nie miało podobnych sukcesów w wykorzystaniu funduszy unijnych w projektach IT. Powodem były: brak dobrego zarządzania, małe zainteresowanie władz lokalnych oraz brak transparentności w projektach. Strata ostatnich lat może być nie do odrobienia w przyszłości. W perspektywie finansowej na lata 2014-2020 może bowiem nie być już tyle pieniędzy na finansowanie projektów IT. Fakt ten może też znacząco zmniejszyć udział sektora publicznego w wydatkach na IT.


Cloud computing na różnym poziomie


Porównując kraje regionu Europy Środkowo-Wschodniej, Polska znajduje się na szarym końcu, jeśli chodzi o wykorzystanie rozwiązań oferowanych w chmurze. Podobnie konserwatywni w stosunku do cloud computing są przedsiębiorcy z Czech i Słowacji. W przypadku Polski powodem mogą być znaczące inwestycje we własną infrastrukturę IT dokonane przez polskie firmy w ciągu ostatnich 5 lat. Mniejsze zainteresowanie chmurą w Polsce i Czechach to również większa chęć posiadania na własność zasobów IT, a także silna pozycja CIO w zarządach firm. Ci zaś nie chcą umniejszania swojej roli przez wydzielanie zasobów IT na zewnątrz.


Znacznie bardziej pozytywnie nastawieni do cloud computing są przedsiębiorcy z państw z południa naszego regionu Europy, np. na Bałkanach. Powodem może być fakt, iż stosowana w firmach infrastruktura IT znajduje się tam na znacznie niższym poziomie, zbliżonym bardziej do sektora MŚP niż dużych przedsiębiorstw. Najbardziej obiecującym rynkiem dla firm oferujących usługi cloud computing jest jednak Rosja. Przykładowo bowiem, mimo powszechnych obaw o bezpieczeństwo informacji, rosyjscy przedsiębiorcy powszechnie stosują rozwiązania do przechowywania danych w chmurze (Storage-as-a-Service).


Jeśli zaś chodzi o sektory gospodarki, to temat cloud computing w Polsce najczęściej pojawia się w bankach i firmach telekomunikacyjnych. Cały rynek jest jednak wciąż na etapie zapoznawania się z tą wciąż młodą koncepcją. Ewangelizacją rynku zajmują się obecne na polskim rynku, duże międzynarodowe koncerny -HP, IBM czy Microsoft. W gotowości na projekty cloud computing czekają zaś firmy doradcze i integratorzy systemów. Jest szansa, że jeszcze w tym roku pojawią się pierwsze z nich.


Eugen Schwab-Chesaru, George Mironescu są analitykami firmy Pierre Audoin Consultants.

Jeszcze sporo transakcji przed nami

Fuzje i przejęcia polskich firm telekomunikacyjnych jeszcze się nie skończyły, choć zapewne nie będzie tak dużych transakcji, jak w ubiegłym roku.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Polski rynek telekomunikacyjny wszedł w fazę zmian właścicielskich. Fuzje i przejęcia są jego elementem. A tam, gdzie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów może mieć obiekcje w sprawie koncentracji, czyli zbyt dużego udziału ewentualnego nowego podmiotu w rynku, firmy wybierają - jak w przypadku PTK Centertel i Polskiej Telefonii Cyfrowej - ścisłą współpracę w rozbudowie sieci. To tak zwana miękka fuzja, która pozwala - jak każda fuzja - ograniczyć koszty bez łączenia podmiotów.

Co już się wydarzyło


2011 rok na rynku telekomunikacyjnych przejęć obfitował w bardzo duże i duże transakcje. Największą było przejęcie za 15 mld 55 mln zł w gotówce Polkomtelu przez Spartan Capital Holdings. Za tą firmą stoi łańcuszek zarejestrowanych w Szwecji spółek, a na jego końcu jest cypryjski Metelem Holding Company. Właścicielami tej firmy są Zygmunt Solorz-Żak (71,2 proc. udziałów), Hieronim Ruta (12,57 proc.) i Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (16,23 proc.).


Drugą co do wielkości ubiegłoroczną transakcją było kupienie TP Emitel od Telekomunikacji Polskiej. Nabywca - fundusze private equity zarządzane przez Montagu Private Equity LLP - kupiły Emitela za 1 mld 725 mln zł.
Za 870 mln zł UPC Polska, największy operator telewizji kablowej przejął Aster, czwartego co do wielkości gracza na rynku CATV, dostarczającego także szerokopasmowy dostęp do internetu oraz świadczącego - jako wirtualny operator komórkowy - usługi telefonii komórkowej.


W konsolidacji rynku aktywna była Netia, największy alternatywny stacjonarny operator telekomunikacyjny. Firma kupiła od KGHM za 969 mln zł Telefonię Dialog, operatora stacjonarnego, a za 101 mln zł nabyła Crowley Data Poland, telekom wyspecjalizowany w obsłudze klientów biznesowych za pomocą łączy radiowych. Poza tymi dwoma akwizycjami Netia przejęła w ubiegłym roku - w sumie za niemal 26 mln zł - dziewięć lokalnych dostawców internetu. W efekcie powstał operator, który na koniec I kwartału 2012 r. miał 1,7 mln klientów usług telefonicznych, 912 tys. klientów internetu, 53 tys. klientów usług telewizyjnych w technologii IPTV i 91 tys. użytkowników telefonii komórkowej, którym firma świadczy usługi jako wirtualny operator.


W ostatnich miesiącach aktywa telekomunikacyjne porządkował Zygmunt Solorz-Żak. Kontrolowany przez niego NFI Midas odkupił od jednej ze spółek Solorza-Żaka za 548 mln zł spółkę Aero2, operatora komórkowego oferującego hurtowe usługi transmisji danych w technologii HSPA+ 900 i TDD LTE 2500. Inna transakcja w grupie to sprzedaż Cyfrowemu Polsatowi przez NFI Midas za 29 mln zł spółki Info TV FM, która jest nadawcą cyfrowej mobilnej telewizji.


Ostatnią liczącą się transakcją była sprzedaż za 153 mln Stream Communications, siódmego co do wielkości operatora telewizji kablowej. Nabywcą zostały Multimedia, po sfinalizowaniu transakcji drugi co do wielkości operator telewizji kablowej. O Stream Multimedia licytowały się z Vectrą, trzecim graczem na rynku kablówek.


Mniejsze transakcje to m.in. przejęcia dokonywane przez poznańską Inea. W 2011 r. firma za 10 mln zł kupiła Telefony Opalenickie (4 tys. klientów), a w tym roku za 4,9 mln zł TVK Śródmieście w Lesznie (4 tys. klientów). Poza tym w ostatnich miesiącach firma zwiększyła zaangażowanie w kapitale poznańskiego Inotelu (firma ma 7,5 tys. klientów usług telekomunikacyjnych) i przejęła kontrolę nad tym operatorem.


Zmiana układu


Transakcje, w których kupującymi były Multimedia, Netia i UPC zmieniły układ sił na naszym rynku telekomunikacyjnym. UPC wyrosło na absolutnego lidera, który w końcu I kwartału 2012 r. miał 1,32 mln klientów telewizji i 808 tys. abonentów szybkiego internetu. Także Netia skokowo zwiększyła liczbę klientów. Po przejęciu Telefonii Dialog przybyło jej 568 tys. abonentów usług telefonicznych, 162 tys. klientów internetu i niemal 49 tys. klientów telefonii komórkowej. Po tej transakcji Netia, jako grupa kapitałowa umocniła drugą pozycję na rynku szerokopasmowego internetu.


Zakup Stream, który ma ponad 60 tys. klientów telewizji kablowej i blisko 40 tys. abonentów internetu pozwolił Multimediom wyraźnie wyprzedzić Vectrę pod względem liczby klientów i potwierdził, że rynek telewizji kablowej wszedł w fazę tzw. dużej konsolidacji, w której celami przejęć będą gracze z pierwszej 10. Drogę do tej konsolidacji utorowała transakcja, w której UPC kupił Aster.


Przejmujący przejmowanym


Potencjalnie celami trzech największych przyszłych telekomunikacyjnych przejęć są Multimedia, Netia i P4, operator sieci komórkowej Play. Dwie pierwsze transakcje wydają się dziś dużo bardziej prawdopodobne niż trzecia.


Oficjalnie akcjonariusze Multimediów, którzy wycofali spółkę z warszawskiej giełdy, wynajęli bank inwestycyjny JP Morgan "do przeprowadzenia przeglądu strategicznych opcji spółki". W ocenie analityków, firma została wystawiona na sprzedaż.


Z nieoficjalnych informacji mediów wynika, że na razie nie udało się znaleźć kupca. Oczekiwana cena - 3 mld zł - podobno jest za duża dla UPC i Vectry. Zainteresowania Multimediami nie wykazuje także grupa Telekomunikacji Polskiej. Dlatego w ciągu kilku tygodni ma zostać ogłoszona dostępna dla wszystkich chętnych oferta sprzedaży operatora.


Analitycy oceniają, że realna wartość Multimediów to nie więcej niż siedmiokrotność ubiegłorocznego zysku operacyjnego powiększonego o amortyzację (EBITDA), czyli ok. 2,3 mld zł. Argumentują, że rynek telewizji kablowej w zasadzie stoi w miejscu, zaś rynek internetu wyraźnie zwolnił tempo wzrostu także w segmencie obsługiwanym przez operatorów kablowych. Szansą na wzrost przychodów jest wprowadzanie nowych usług oraz sprzedawanie usług w pakietach.


W przypadku Netii zarząd spółki oficjalnie potwierdził, że kilka funduszy private equity wrażało zainteresowanie firmą. Zarząd twierdził, że na razie nikt nie robił szczegółowego badania spółki.
"Ze względu na momentum wyników i sentymentu rynkowego rok 2012 będzie tym, w którym spółka powinna zostać sprzedana" - uważa Tomasz Marczak, analityk telekomunikacyjny DI BRE Banku.
Media twierdzą, że wśród chętnych do kupna Netii jest Novator, fundusz który jest współwłaścicielem P4. Novator był już akcjonariuszem Netii, ale sprzedał jej akcje. Fundusz jest kontrolowany przez Thora Björgólfssona, islandzkiego inwestora, który poniósł dotkliwe straty w wyniku kryzysu finansowego z 2008 roku. W ostatnich tygodniach Novator sprzedał za 4,25 mld euro swoje udziały w firmie farmaceutycznej Actavist i teoretycznie ma pieniądze na nowe inwestycje.


W końcu maja Netia na warszawskiej giełdzie wyceniana była na ponad 2,2 mld zł. Analitycy wartość spółki szacują średnio na ok. 2,5 mld zł. Oceniając szanse znalezienia przez Netię nowego właściciela, warto zwrócić uwagę, że dotychczasowy największy akcjonariusz - fundusze zarządzane przez Third Avenue Management LLC - systematycznie zmniejsza zaangażowanie w kapitale spółki.


Ciągle na sprzedaż


Czwarty co do wielkości operator komórkowy, czyli P4 - w ocenie analityków - jest od lat potencjalnym celem przejęcia. Grono potencjalnych nabywców jest szerokie - od funduszy private equity, przez krajowych operatorów komórkowych po zagranicznego, jeszcze nieobecnego na naszym rynku gracza branżowego.


Najmniej prawdopodobne jest kupienie P4 przez któregoś z krajowych rywali. Powodem jest spodziewany brak zgody Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta na taką transakcję, która zmniejszałaby radykalnie konkurencyjność na naszym rynku.


Barierą, która bez wątpienia blokuje ewentualne rozmowy jest wycena spółki. Polski rynek komórkowy jest już dojrzały, a to oznacza, że coraz trudniej będzie o wzrosty przychodów i zysków. Na dodatek w perspektywie są inwestycje, których żaden operator nie będzie w stanie ominąć, bo w kolejnych latach po prostu wypadnie z gry. Te inwestycje to zakup nowych częstotliwości, a potem rozbudowa sieci tak, by można było te częstotliwości wykorzystać. Tym samym potencjalnie pojawia się duża rozpiętość między realną wartością, a oczekiwaniami akcjonariuszy spółki. Wartość P4 można szacować na 4-5 mld zł.


Po tym, jak w końcu maja zarząd Polskiej Grupy Energetycznej oficjalnie wycofał się z planu sprzedaży Exatela, trudno jest ocenić jak prawdopodobna jest zapowiadana transakcja sprzedaży drugiej spółki telekomunikacyjnej pośrednio kontrolowanej przez skarb państwa, czyli TK Telekom. Rozpoczęty w 2011 r. proces sprzedaży TK Telekom, operatora jednej z większych w Polsce sieci szkieletowych i dostawcę usług dla biznesu, systematycznie jest opóźniany. O tym, czy zostanie sfinalizowany, zdecydować może strategia państwa dotycząca stworzenia (lub nie) operatora telekomunikacyjnego obsługującego administrację państwową.
W ocenie uczestników rynku, z każdym dniem maleje prawdopodobieństwo zamknięcia ewentualnej transakcji w tym roku. Za to po wycofaniu się PGE ze sprzedaży Exatela bez wątpienia atrakcyjność, a tym samym wartość rynkowa TK Telekom wzrosła.


Oficjalnie chęć przejęcia TK Telekom zadeklarowała Netia, jak również IT Polpager, firma kojarzona z Zygmuntem Solorzem-Żakiem, który do zakupu staje w konsorcjum z Hawe. Ta ostatnia spółka jest też, według analityków, potencjalnym celem przejęcia. Firma na giełdzie w końcu maja była warta prawie 480 mln zł, a analitycy wyceniają ją na ponad 630 mln zł.


Kilka lat temu główni akcjonariusze Hawe rozmawiali o transakcji z grupą kapitałową Zygmunta Solorza-Żaka, ale do niej ostatecznie nie doszło. Powodem była - według nieoficjalnych informacji - rozbieżność w wycenie wartości spółki. Poza firmami z grupy Solorza-Żaka kupnem Hawe mogą być zainteresowane zarówno fundusze private equity, jak i inwestorzy branżowi.

Informacje Komputery dziewczyny Odloty Reklamy Artykuły biurowe