Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 lipca 2012

Polska branża IT na tle regionu

Z danych Pierre Audoin Consultants wynika, że Polska w roku 2015 będzie drugim pod względem wielkości (4,1 mld euro) po Rosji i czwartym pod względem średniorocznego wzrostu w latach 2011-2015 (7,2%) rynkiem IT Europy Środkowo-Wschodniej.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Na rozwój rynków IT w krajach Europy Środkowo-Wschodniej wpływ będzie miało kilka czynników. Do najważniejszych z nich należą: bezpośrednie inwestycje zachodnich koncernów; skuteczne wykorzystanie funduszy europejskich oraz akceptacja przez klientów firm IT nowych trendów, w tym najważniejszego z nich - cloud computing.

Powrót inwestorów


Po trzech latach przerwy powraca zainteresowanie inwestorów rynkiem Europy Środkowo-Wschodniej. Największa liczba transakcji fuzji i przejęć miała miejsce w latach 2007-2008. Międzynarodowi inwestorzy byli wówczas zainteresowani przejmowaniem zarówno integratorów systemów i producentów oprogramowania, jak i dystrybutorów. Wyceny tych spółek znacznie przekraczały zaś średnią dla podobnych firm z Europy Zachodniej.

to wartość transakcji fuzji i przejęć firm IT w całej Europie Środkowo-Wschodniej w latach 2012-2014.
W 2009 r. nastąpił znaczący spadek zainteresowania inwestowaniem w naszym regionie. Powodem był fakt, iż rynki te przestały być postrzegane jako szybko rozwijające się, a stały się rynkami wysokiego ryzyka. Przed rokiem 2008 kupowano duże przedsiębiorstwa. Zachodnie koncerny chciały bowiem jak najszybciej wejść na nowe rynki i od razu zdobyć jak największy w nich udział. Teraz poszukiwane są raczej mniejsze firmy, których przejęcie niesie ze sobą mniejsze ryzyko niepowodzenia. Dodatkowo zwraca się uwagę na stan finansów tych podmiotów, jakość kadry zarządzającej i brak uzależnienia od jednego tylko typu klientów - dużych firm, sektora MŚP i administracji.

W 2012roku spodziewane jest ponowne zwiększenie zainteresowania transakcjami fuzji i przejęć na rynku IT Europy Środkowo-Wschodniej. Powodem jest powrót tych rynków na stabilną ścieżkę wzrostów. Choć kupcy zachowują się bardziej pragmatycznie wydłużając czas związany z przejęciem pełnej kontroli nad przejmowanym przedsiębiorstwem. Najbardziej interesującymi rynkami z punktu inwestorów są Polska i Turcja, w dalszej kolejności zaś także Rosja i Rumunia. W latach 2012-2014 wartość transakcji fuzji i przejęć firm IT w całej Europie Środkowo-Wschodniej szacowana jest na 500 mln euro. Większość dotyczyć będzie przejęć systemu integratorów z kompleksową ofertą, własnymi produktami, lojalnymi klientami, stabilnym rynkiem, a co najważniejsze - osiągających zyski.


Fundusze europejskie a projekty IT


Dzięki funduszom europejskim sektor publiczny stał się największym klientem środkowoeuropejskiej branży IT na oprogramowanie i usługi. Największy udział w wydatkach na IT ma on w Rumunii (30%), Czechach (27%) i na Węgrzech (26%). W Polsce sytuacja jest nieco "gorsza", a sektor administracji odpowiada za ok. 20% wydatków.


Polska jest jednak bez wątpienia krajem, który w najlepszy sposób potrafi wykorzystywać fundusze unijne do prowadzenia projektów informatycznych. Żaden inny kraj w regionie Europy Środkowo-Wschodniej nie był tak zdeterminowany, aby pozyskiwać fundusze na małej i średniej wielkości projekty w sektorze publicznym. Choć oczywiście wiele więcej można by było jeszcze zrobić. Najwięcej okazji zostało "straconych" przez instytucje administracji centralnej. Do roku 2013 zaplanowano w polskim sektorze publicznym projekty za 1 mld euro, wiele z nich wciąż jest jednak na etapie planów. Mimo tych porażek, wiele polskich firm IT skorzystało na projektach IT finansowanych ze środków unijnych.


Pozostałe pięć krajów unijnych z Europy Środkowo-Wschodniej (Węgry, Czechy, Rumunia, Słowacja i Bułgaria) nie miało podobnych sukcesów w wykorzystaniu funduszy unijnych w projektach IT. Powodem były: brak dobrego zarządzania, małe zainteresowanie władz lokalnych oraz brak transparentności w projektach. Strata ostatnich lat może być nie do odrobienia w przyszłości. W perspektywie finansowej na lata 2014-2020 może bowiem nie być już tyle pieniędzy na finansowanie projektów IT. Fakt ten może też znacząco zmniejszyć udział sektora publicznego w wydatkach na IT.


Cloud computing na różnym poziomie


Porównując kraje regionu Europy Środkowo-Wschodniej, Polska znajduje się na szarym końcu, jeśli chodzi o wykorzystanie rozwiązań oferowanych w chmurze. Podobnie konserwatywni w stosunku do cloud computing są przedsiębiorcy z Czech i Słowacji. W przypadku Polski powodem mogą być znaczące inwestycje we własną infrastrukturę IT dokonane przez polskie firmy w ciągu ostatnich 5 lat. Mniejsze zainteresowanie chmurą w Polsce i Czechach to również większa chęć posiadania na własność zasobów IT, a także silna pozycja CIO w zarządach firm. Ci zaś nie chcą umniejszania swojej roli przez wydzielanie zasobów IT na zewnątrz.


Znacznie bardziej pozytywnie nastawieni do cloud computing są przedsiębiorcy z państw z południa naszego regionu Europy, np. na Bałkanach. Powodem może być fakt, iż stosowana w firmach infrastruktura IT znajduje się tam na znacznie niższym poziomie, zbliżonym bardziej do sektora MŚP niż dużych przedsiębiorstw. Najbardziej obiecującym rynkiem dla firm oferujących usługi cloud computing jest jednak Rosja. Przykładowo bowiem, mimo powszechnych obaw o bezpieczeństwo informacji, rosyjscy przedsiębiorcy powszechnie stosują rozwiązania do przechowywania danych w chmurze (Storage-as-a-Service).


Jeśli zaś chodzi o sektory gospodarki, to temat cloud computing w Polsce najczęściej pojawia się w bankach i firmach telekomunikacyjnych. Cały rynek jest jednak wciąż na etapie zapoznawania się z tą wciąż młodą koncepcją. Ewangelizacją rynku zajmują się obecne na polskim rynku, duże międzynarodowe koncerny -HP, IBM czy Microsoft. W gotowości na projekty cloud computing czekają zaś firmy doradcze i integratorzy systemów. Jest szansa, że jeszcze w tym roku pojawią się pierwsze z nich.


Eugen Schwab-Chesaru, George Mironescu są analitykami firmy Pierre Audoin Consultants.

Polska silna kompetencjami

Nad Wisłą z każdym rokiem przybywa ośrodków zajmujących się rozwojem oprogramowania i technologii IT. Centra rozwojowe otwierają u nas największe firmy informatyczne. Przewagą Polski są przede wszystkim kompetencje specjalistów IT.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Okazuje się, że w polskich oddziałach zagranicznych koncernów rozwijane są elementy wszystkich niemal rodzajów rozwiązań IT - od sprzętu infrastrukturalnego, przez technologie mobilne, aż po aplikacje biznesowe. Centra rozwoju technologii IT otwierają w Polsce kolejni światowi gracze branży IT. Najczęściej takie ośrodki powstają we Wrocławiu, Krakowie, Warszawie i Gdańsku. Przedstawiciele firm prowadzących w Polsce projekty badawczo-rozwojowo zgodnie przyznają, że mocną stroną wspomnianych miast jest zaplecze edukacyjne. Nie bez znaczenia jest również infrastruktura komunikacyjna oraz różnego rodzaju zachęty stosowane przez lokalne władze.

Jednak tym, co przekonuje zagranicznych dostawców rozwiązań IT do inwestowania w naszym kraju jest przede wszystkim duża dostępność odpowiednio wykształconych architektów, programistów i inżynierów wszelkich specjalności IT. Poza znajomością nowoczesnych języków i technik programowania polscy specjaliści potrafią również sprawnie porozumieć się w językach obcych i skutecznie pracować w realiach międzynarodowych korporacji. Dla wielu młodych osób doświadczenia zdobyte w polskim ośrodku rozwijającym rozwiązania dla światowego koncernu otwierają drogę w kierunku udanej kariery zawodowej.


Nie bez znaczenia są też niższe niż w krajach zachodnich koszty pracy i bliskość kulturowa polskich specjalistów. Te dwa aspekty z powodzeniem wykorzystują także lokalni dostawcy oprogramowania. Choć wynagrodzenia w branży IT systematycznie rosną i stopniowo zbliżają się do poziomu krajów zachodnich, to naszą mocną stroną pozostają kompetencje, wiedza i jakość realizowanych projektów. Nie brakuje też przykładów polskich firm, które z powodzeniem realizują projekty informatyczne dla największych światowych koncernów. Coraz częściej są to bardzo kompleksowe usługi i projekty długoterminowe.


Z Polski na świat

Dużym atutem dla naszych europejskich klientów jest geograficzna i kulturowa bliskość Polski oraz właściwa relacja między jakością usług i ceną pracy.
Wojciech Zaremba, prezes zarządu Tieto Poland.Trzy ośrodki rozwoju oprogramowania posiada w Polsce firma Tieto. Oddziały w Szczecinie, Wrocławiu i Warszawie realizują projekty na zamówienie m.in. dla sektora telekomunikacji i przemysłu. Tworzone w centrach R&D Tieto rozwiązania wykorzystywane są przez operatorów sieci komórkowych z całego świata. Znajdują również zastosowanie w rozwiązaniach informacyjno-rozrywkowych dla samochodów osobowych, systemach naliczania opłat w ruchu drogowym i w przemyśle. Usługi polskiego oddziału Tieto nie kończą się jednak na rozwoju oprogramowania.

"Wartością nadrzędną jest w tym przypadku zarządzanie całym cyklem życia produktu, co umożliwia zapewnienie najszybszego czasu dotarcia na rynek, wysokiej jakości, mierzonej niską stopą zwrotu urządzeń z rynku i optymalnej ceny" - mówi Wojciech Zaremba, prezes zarządu Tieto Poland. Jego zdaniem, strategiczna decyzja o utworzeniu tak istotnego ośrodka rozwojowego w Polsce była podyktowana przekonaniem o wysokiej jakości kompetencji polskich specjalistów. "Dużym atutem dla naszych europejskich klientów jest też geograficzna i kulturowa bliskość Polski oraz właściwa relacja między jakością usług i ceną pracy" - podkreśla Wojciech Zaremba.


Podobnego zdania jest Bartłomiej Rybak, dyrektor operacyjny firmy Sii. "Często wygrywamy z konkurencją z Indii czy Chin. Naszą przewagą jest znacznie lepszy stosunek jakości do ceny usługi, elastyczność podejścia oraz strumień dodatkowych usług wliczonych w cenę. Przykład? Konkurent z Indii, świadczący masowe usługi utrzymania systemów nie jest zainteresowany wdrażaniem usprawnień pozwalających zmniejszyć pracochłonność zadań, które są jego głównym źródłem utrzymania. My takie działania traktujemy jako oczywistość w budowaniu długoterminowej relacji zaufania" - opowiada. Według niego oczywistą przewagą polskich dostawców oprogramowania na zamówienie jest indywidualne podejście do klientów oraz chęć nawiązania długoterminowej współpracy. Bazując na takim podejściu Sii świadczy usługi dla wielu międzynarodowych koncernów, m.in. UTC Fire&Security, Sabre czy Volvo IT. Spółka specjalizuje się w rozwoju systemów BPM, rozwiązań B2B i oprogramowania CRM.


Światowe kompetencje w centrum Europy


Rozwojem oprogramowania na skalę międzynarodową zajmuje się też krakowski ośrodek IBM. Otwarte w 2005 r. Laboratorium Oprogramowania realizuje projekty rozwoju ważniejszych rozwiązań aplikacyjnych koncernu - począwszy od tych na bazie DB2, po rozwiązania linii Tivoli i Websphere. Od półtora roku przy krakowskim ośrodku działa również centrum kompetencyjne wyspecjalizowane w rozwiązaniach cloud computing.


W Warszawie działa zaś wyspecjalizowane w projektowaniu systemów integrujących rozwiązania biznesowe z urządzeniami bezprzewodowymi centrum badawczo-rozwojowe Oracle. Rozwijane są tam m.in. narzędzia klasy SFA, aplikacje wielokanałowe, interfejsy dla systemów klasy ERP i CRM, a także systemy lokalizacji i rozwiązania telematyczne. Oprócz wdrożeń realizowanych na całym świecie warszawski ośrodek Oracle prowadzi również badania nad rozwojem technik programowania specyficznych dla zastosowań bezprzewodowych.


W Krakowie powstaje zaś centrum wsparcia Cisco. Ośrodek ma obsługiwać klientów koncernu z regionu EMEA (Europy, Bliskiego Wschodu, Afryki i Rosji). Władze koncernów IBM, Oracle i Cisco przyznają, że na korzyść stolicy Małopolski przemawia dostępność wykształconej kadry oraz znakomita infrastruktura komunikacyjna. "Jest to też atrakcyjne miejsce pracy dla członków zespołu, zarówno z Polski, jak i z innych krajów. Otwieramy centrum w Europie Środkowo-Wschodniej, aby być bliżej naszych klientów, zarówno w sensie odległości geograficznej, jak i strefy czasowej"- mówił w październiku 2011 r. Michael Ganser, wiceprezes Cisco odpowiedzialny za region Europy, Środkowego Wschodu i Rosji.


Wysokie kompetencje plus dobra jakość


Co ciekawe, w Krakowie powstało też centrum rozwoju technologii firmy Akamai. Amerykańska spółka specjalizuje się m.in. w rozwiązaniach pozwalających na zoptymalizowanie ruchu w internecie. Należące do Akamai serwery obsługują niemal 30% wszystkich danych przesyłanych w sieci. Wedle zapewnień przedstawicieli spółki, krakowski ośrodek jest najważniejszym centrum technologicznym firmy w Europie. Za powołaniem takiego centrum właśnie w Krakowie przemawiać miała dostępność wykształconej kadry.


Według przedstawicieli Ericpol Telecom przewaga polskich specjalistów tkwi zaś przede wszystkim w wysokiej relacji jakości do ceny realizowanych projektów. Nie bez znaczenia jest też terminowość. "W naszej części świata powoli wyrównują się inne ważne czynniki: poziom wykształcenia, wynagrodzeń i stabilność społeczno-polityczna. Dopóki w Polsce możemy odpowiednio regulować najważniejsze współczynniki rynkowe - cenę, jakość i czas dostarczenia - pozostaniemy wysoce konkurencyjni" - uważa Jan Malkiewicz szef działu marketingu i komunikacji Ericpol Telecom. Na decyzje o powierzeniu polskim programistom rozwoju oprogramowania mocno wpływa także kultura organizacyjna i etos pracy.


Łódzka spółka jest obecnie największym polskim eksporterem usług IT, z przychodami z tego tytułu przekraczającymi 200 mln zł! Trzon oferty spółki stanowi rozwój dedykowanego oprogramowania dla globalnych dostawców telekomunikacyjnych i operatorów. Rozwijane w trzech oddziałach polskich i kilku placówkach zagranicznych rozwiązania znajdują zastosowanie także w służbie zdrowia. Realizowane są też długofalowe projekty rozwojowe w zakresie systemów klasy M2M dla koncernów motoryzacyjnych. W tym zakresie klientami Ericpol Telecom są firmy z Włoch, Szwecji czy Francji.


W rozwoju oprogramowania dla zachodnich firm specjalizuje się też m.in. wrocławski SMT Software. Rękami polskich programistów tworzone są dedykowane aplikacje dla przemysłu ciężkiego, aplikacje mobilne służące rozrywce czy złożone portale B2B. Do grona klientów spółki należy m.in. Microsoft. Na zlecenie koncernu z Redmond spółka realizuje projekty związane z rozwojem wyszukiwarki internetowej Bing. "Polska jest obecnie jednym z najbardziej atrakcyjnych miejsc do lokowania centrów programistycznych na świecie. Przemawia za tym duża dostępność wykształconych specjalistów posiadających dobrą znajomość języków obcych oraz nieznaczne - w porównaniu do Indii czy nawet Ukrainy - różnice kulturowe między Polską a Europą Zachodnią" - mówi Sebastian Łękawa, prezes zarządu firmy SMT Software.


Według niego, ważna jest także gęsta siatka połączeń lotniczych umożliwiająca szybką komunikację oraz stosunkowo niskie koszty zatrudnienia specjalistów z odpowiednimi kwalifikacjami. Ważny jest dopływ młodej i dobrze wykształconej kadry, metody zarządzania i prowadzenia projektów. "Zmiany są jednak nieuchronne i w przyszłości o pozycji rynku polskiego w globalnej gospodarce będzie decydowała kreatywność i innowacyjność osób zajmujących się branżą teleinformatyczną" - kwituje Jan Malkiewicz.

niedziela, 1 lipca 2012

Nowa hurtownia danych w Generali Polska

Uruchomienie nowej hurtowni danych miało na celu usprawnienie procesów raportowania w ramach całej Grupy Ubezpieczeniowej Generali Polska oraz wyeliminowanie problemów z jakością i spójnością informacji zarządczej.

Hurtownia danych finansowych stała się jednym wiarygodnym źródłem informacji dla wszystkich działów finansowych. "Po uruchomieniu hurtowni danych finansowych zmniejszył się czas przeznaczony na przygotowanie informacji i raportów, a ich jakość znacznie się poprawiła. Poprzez dostarczenie lepszej, szybszej i bardziej wiarygodnej informacji spodziewamy się korzyści w postaci poprawy zarządzania przedsiębiorstwem" - powiedziała Magdalena Nawłoka, członek zarządu i dyrektor ds. finansowych spółek grupy Generali w Polsce. Nowa hurtownia ma być wykorzystywana w procesach tworzenia analiz szkodowych, raportowania na rzecz Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego i budowanej centralnej bazy klienta korporacyjnego. Całość prac trwała dwa lata. Projekt zrealizowali specjaliści Infovide-Matrix.

Polska przystępuje do Europejskiej Agencji Kosmicznej

Długo ociągaliśmy się z ostatecznym potwierdzeniem deklaracji o przystąpieniu do Europejskiej Agencji Kosmicznej. W tym czasie polskim przedsiębiorcom i ośrodkom badawczym przechodziły koło nosa okazje do udziału w kolejnych korzystnych projektach przemysłowych i naukowych.

W połowie czerwca rząd wreszcie zgodził się na formalny akces Polski do ESA. Długi proces przystępowania do Europejskiej Agencji Kosmicznej jest znamiennym przykładem problemów Polski z polityką innowacyjności. Nieźle nam idzie w sferze promocji innowacyjności, spotkań konsultacyjnych, zachęcającego poklepywania po plecach młodych i zdolnych. W sferze rozdziału środków w Programie Operacyjnym Innowacyjna Gospodarka już nieco gorzej. Wiele projektów ma z innowacyjnością tylko tyle wspólnego, że dotyczy sfinansowania zakupu w miarę nowoczesnych rozwiązań technologicznych w nadziei, że dotowani coś nowego dzięki temu wymyślą.

Najgorzej jest z kwestiami systemowymi, dla których niezbędne bywa praktyczne wsparcie polityki państwa i osobiste zaangażowanie politycznych liderów. Pomimo sukcesów w nielicznych wybranych obszarach badawczych, Polska na własne życzenie zostaje na peryferiach światowego rynku innowacyjnych technologii. Dla polskich przedsiębiorców i centrów R&D aktywne wsparcie polityczne jest niezbędne, aby można uczestniczyć w poważniejszych, wielosektorowych projektach, gdzie ważne są ustalenia międzyrządowe. Łatwo wskazać wiele przykładów takich wspólnych przedsięwzięć, jak konstrukcja satelitów, systemów nośnych, wspólnego europejskiego systemu nawigacyjnego Galileo, systemów meteorologicznych Meteosat, teledetekcyjnych GMES, łączności satelitarnej, systemu kontroli ruchu lotniczego, zastosowań w zakresie zarządzania kryzysowego, obronności i bezpieczeństwa.

Polski kosmiczny lobbing

Środowiska naukowe związane z badaniami kosmicznymi należą do najbardziej otwartych na współpracę międzynarodową. Dzięki indywidualnym - często prywatnym - kontaktom polskim naukowcom zdarza się uczestniczyć w najważniejszych zagranicznych projektach. Wiedzą też, czego chcą dla Polski. Zdołali doprowadzić do uzyskania przez Polskę ograniczonych praw współpracy z ESA i rozpoczęcia w 2011 r. negocjacji członkowskich. Przekonanie właściwych ministrów do koniecznych politycznych decyzji zabrało jednak wiele miesięcy, aby nie powiedzieć lat. Zachęty ze strony ESA pojawiały się dawno temu. Co więcej, na początku lat 60. XX wieku, kiedy rodziła się idea utworzenia europejskiej organizacji i później, kiedy ESA powstała, było sporo kontaktów, i to nie tylko o charakterze naukowym. Polska była np. aktywnym członkiem organizacji łączności satelitarnej.

Po latach zaniedbań, kiedy kolejne rządy wolały się zajmować "twardymi przyziemnymi realiami", a nie polityką kosmiczną, potwierdzenie deklaracji członkowskiej ze strony Polski wymagało zgody rządu na wpłatę uzgodnionej składki członkowskiej. W najbliższych latach to ok. 30 mln euro rocznie i może z tym był problem? To był ruch wymagający zrozumienia przez rząd - w tym odpowiadającego za budżet państwa ministra finansów - że składka członkowska w ESA to środek dostępu do wielokrotnie większych funduszy na zamówienia w przemyśle nowych technologii, usługach przetwarzania danych, usługach badawczych i wdrożeniowych. Korzyści, które można uzyskać, jeżeli jesteśmy zapewnić warunki do ich wykorzystania przez przemysł i ośrodki badawcze, w tym zadbamy o kompetentne wsparcie rządowych instytucji.

W kraju rolników i górników, z wpojonym genetyczną tradycją przeświadczeniem, że wartościowe jest to, co się w trudzie wykopie z ziemi, patrzenie w niebo często kojarzy się tylko z romantycznymi uniesieniami, które powinno się odkładać na bok wobec praktycznej rzeczywistości niedoborów budżetowych. Przystąpienie do elitarnego klubu państw ESA daje szansę, aby to zmienić.

ESA i budżet 4 mld euro

Europejska Agencja Kosmiczna to jedna z najważniejszych w Europie platform uzgadniania programów współpracy w dziedzinie zaawansowanych technologii. Polem współpracy są zatem nie tylko badania naukowe w dziedzinie bliskiego i dalekiego kosmosu, technologiczne prace badawczo-rozwojowe, ale też pozyskiwanie zamówień w przemyśle, produkcja najbardziej zaawansowanych technologicznie wyrobów, które służą programom wykorzystania technik satelitarnych.

Badania kosmiczne tylko w części stanowią domenę nauk podstawowych. Aby zrozumieć podstawowe prawa fizyki, staramy się opisać budowę galaktyk, materii międzygwiazdowej, odległych gwiazd i naszego Słońca, planet, górnych warstw ziemskiej atmosfery. Jednak od lat wiele projektów kosmicznych programowanych w europejskiej ESA, amerykańskiej NASA, japońskiej JAXA czy chińskiej CNSA ma znaczenie ściśle utylitarne. To liczne zastosowania, bez których trudno byłoby sobie obecnie wyobrazić normalne funkcjonowanie gospodarki, np. łączność satelitarna, systemy nawigacyjne, meteorologia, geofizyka, analiza obrazów Ziemi wykonywanych z kosmosu.

Skala tych wszystkich europejskich, a w części również globalnych tematów jest tak rozległa, że muszą się opierać na współpracy międzynarodowej. Budżet ESA na rok 2012 wynosi ponad 4 mld euro! Ale to tylko wstęp do wielu innych zaawansowanych technologicznie prac wdrożeniowych w obszarach, gdzie wykorzystuje się w praktycznych zastosowaniach techniki kosmiczne.

Szansa dla małych firm i ośrodków

Przynależność do ESA to nie tylko okazja dla rozwoju najważniejszych ośrodków badawczych i akademickich, które zawsze zajmowały się astrofizyką, astronomią i fizyką Układu Słonecznego. To też nie tylko potencjalna możliwość starania się o zamówienia w wielkim przemyśle aeronautycznym, który w Polsce zaczął sobie już nieźle radzić w realizacji zaawansowanych projektów technologicznych. Nadzwyczaj ważna w polityce ESA jest współpraca z małymi przedsiębiorcami, którzy mają np. innowacyjne pomysły na przetwarzanie danych pozyskiwanych z satelitów teledetekcyjnych obserwujących Ziemię w najróżniejszych zakresach częstotliwości. W tym sensie technologie satelitarne wracają do "przyziemnych" problemów rolnictwa, leśnictwa, ekologii, pozyskiwania kopalin, gospodarki przestrzennej, zarządzania transportem. ESA wspiera też wiele badań technologicznych, np. z inżynierii materiałowej, przetwarzania obrazów, chemii, elektroniki, mechaniki, medycyny, biotechnologii, które dopiero hipotetycznie, w przyszłości, mogą znaleźć praktyczne zastosowania. Obyśmy potrafili z tych ofert skorzystać.

Informacje Komputery dziewczyny Odloty Reklamy Artykuły biurowe