sobota, 21 lipca 2012

Liczy się tylko smartfon!

Według prognoz IDC, w Polsce w 2012 r. sprzedaż smartfonów po raz pierwszy przewyższy sprzedaż prostych telefonów komórkowych.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Wprawdzie w I kwartale 2012 r. smartfony stanowiły jeszcze tylko 47,5% rynku urządzeń mobilnych, ale ich udział będzie szybko wzrastał. Dla IDC smartfonem jest telefon wyposażony we w pełni funkcjonalny system operacyjny oraz możliwość instalowania aplikacji firm trzecich. Ekran dotykowy nie jest jednak niezbędnym warunkiem, aby telefon uznać za smartfon.

Windows Phone i Nokia


Rok 2012 będzie szczególnie ważny dla Nokii i Microsoftu. W I kwartale 2012 r. sprzedaż smartfonów Nokii spadła w Polsce w ujęciu rocznym o 42%! W Europie Zachodnie zaś o 45%! Oznacza to, że sprzedaż Lumii z systemem Microsoftu wciąż nie rekompensuje spadku sprzedaży urządzeń z Symbianem, a szybko rosnący udział Androida (w Polsce jest to już 61%, 256-proc. wzrost rok do roku) pokazuje, że posiadacze starszych modeli Nokii zamiast Lumii wybierają smartfony z Androidem.


Choć sam system pochodzący z Microsoftu działa szybko pomimo użycia dość leciwego, jednordzeniowego procesora, a urządzenie ma ciekawą stylistykę, to jednak wycenianie najwyższego modelu Lumii niewiele taniej niż iPhone’a 4S, a drożej niż popularnego Samsunga Galaxy S2, pokazuje, że Nokia chyba wciąż żyje w świecie iluzji sprzed kilku lat, kiedy była liderem rynku urządzeń mobilnych. Malejący udział Nokii w rynku smartfonów i promocje operatorów "kup Lumię 800 taniej o 1000 zł" - ledwo kilka miesięcy po premierze - trudno uznać za dowód na skuteczność strategii Nokii, zwłaszcza jeśli chodzi o ceny jej produktów.


Dla Microsoftu zdobycie ok. 10% udziału w rynku systemów operacyjnych dla smartfonów wobec 61% udziału Androida to wciąż dużo poniżej ambicji firmy. Ale na te liczby można też popatrzeć zupełnie inaczej. Jeszcze pół roku temu udział systemu Microsoftu wynosił poniżej 1%, więc taki wzrost w ciągu pół roku jest niewątpliwie sukcesem, nawet jeśli Microsoft zawdzięcza go wyłącznie współpracy z Nokią. Pozostali producenci tylko nieznacznie zwiększyli sprzedaż urządzeń z systemem Windows Phone.


Nowi liderzy rynku

tyle wynosił udział Samsunga w rynku smartfonów zarówno w Polsce, jak i Europie Zachodniej w I kwartale 2012 r. iPhone ma udział na poziomie 4%.Jeśli porównać udziały systemu Microsoftu po I kwartale w Polsce (ok. 10%) do Europy Zachodniej (4,1%), to lokalny oddział zapewne ma się czym chwalić w centrali. Choć wynikać to może po części z naszego ubóstwa - w Europie Zachodniej 49% sprzedanych w I kwartale smartfonów stanowiły urządzenia kosztujące ponad 400 euro, np. zajmujące pierwsze miejsca w rankingach sprzedaży iPhone 4S i Samsung Galaxy S2. Dla porównania, udział smartfonów Apple w polskim rynku to w zależności od kwartału ok. 3,5-4% w ujęciu ilościowym (ale już 7-8% w ujęciu wartościowym), a więc sporo mniej niż w Europie Zachodniej (25%). Oczekiwany na jesieni iPhone 5 prawdopodobnie wiele w polskich rankingach nie zmieni z powodu ograniczonej siły nabywczej Polaków.

Na słabości Nokii zyskuje Samsung, który w IV kwartale 2011 r. wysunął się na pozycję lidera polskiego rynku, ze sprzedażą ok. miliona telefonów komórkowych (smartfonów i prostych modeli). W I kwartale 2012 r. udział Samsunga w rynku smartfonów zarówno w Polsce, jak i Europie Zachodniej wynosił ok. 40%.


Kiedy jesienią na rynku znajdzie się nowy iPhone z systemem iOS 6, Google przedstawi 5 wersję systemu Android, a Microsoft wraz z partnerami cały ekosystem urządzeń z Windows 8 na komputerach, tabletach i smartfonach, przekonamy się, która firma zwycięży w rywalizacji o portfele klientów. Rok 2012 będzie bez wątpienia bardzo interesującym rokiem, jeśli chodzi o smartfony.

Wysyp premier na rynku EPR

W ciągu roku wielu dostawców, np. Epicor czy BPSC, wprowadziło nowe wersje aplikacji biznesowych. Czego oczekują więc klienci i w którym kierunku ewoluują systemy ERP?

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Zdaniem analityków IDC, w przedsiębiorstwach produkcyjnych - głównych odbiorcach systemów ERP - coraz silniejsze stają się dążenia do zwiększenia szybkości dostępu do informacji biznesowych, szczegółowości raportów oraz ułatwień w kontekście pracy zespołowej. Potrzebom w tym zakresie odpowiadać mają nowoczesne systemy ERP.

Cel: przyspieszenie dostępu do informacji


Z przeprowadzonego na zlecenie firmy Infor badania IDC wynika też, że podczas wyboru rozwiązania coraz częściej na znaczeniu tracą argumenty kosztowe. Ich miejsce zajmują oczekiwania dotyczące zwiększenia innowacyjności produktów i elastyczności procesów biznesowych. Szybki dostęp do informacji biznesowych oraz wykorzystanie narzędzi wspierających pracę zespołową są jednymi z ważniejszych czynników warunkujących innowacyjność przedsiębiorstwa produkcyjnego. Tymczasem aż 60% ankietowanych przedsiębiorstw przemysłowych uważa, że systemy biznesowe wdrożone w ich firmach w nienależyty sposób wspierają dziś procesy decyzyjne.


Wśród potrzeb związanych z systemami wspierającymi zarządzanie wymieniane są: zwiększenie szybkości i szczegółowości wglądu w informacje dotyczące konkretnych procesów biznesowych, a także usprawnienia związane z pracą zespołową. "Podczas gdy aktywne zarządzanie kosztami wciąż jest niezwykle istotne, firmy są w stanie faktycznie wyróżnić się jedynie poprzez innowacje w zakresie produktów i usług. Sprawniejsze, bardziej nowoczesne procesy i systemy stanowią znaczne źródło oszczędności. Pomagają też firmom wyróżnić się na tle konkurencji i być bardziej elastycznymi. Dzięki temu przedsiębiorcom łatwiej jest podejmować świadome decyzje oraz tworzyć stabilną bazę, na której można budować nastawione na klientów innowacje" - twierdzi Pierfrancesco Manenti, analityk IDC kierujący badaniami w sektorze przemysłowym. W kontekście budowania innowacyjności organizacji przemysłowych kluczowe okazują się rozwiązania usprawniające pracę zespołową.


Różnice w preferencjach inwestycyjnych


W przedsiębiorstwach wytwórczych z Europy Zachodniej wybór rozwiązań wspierających działalność biznesową opiera się na kryteriach finansowych. Na kontroli kosztów inwestycji skupiają się Niemcy, Francuzi, Włosi i Hiszpanie. Taki trend odzwierciedla pogłębiającą się sytuację kryzysową strefy euro. Jednocześnie większość brytyjskich producentów stara się bardziej inwestować w zrównoważony wzrost niż dążyć do cięcia kosztów. Na innowacyjność inwestycji nacisk kładziony jest w firmach z obu Ameryk, Azji, Bliskiego Wschodu i Rosji.


Większość przedstawicieli firm podkreśla, że prowadzone inwestycje koncentrują się na podnoszeniu innowacyjności i jakości produktów. Na rozwoju produktów koncentrują się firmy produkcyjne działające w branży motoryzacyjnej (78%) i sektorze nowoczesnych technologii oraz elektroniki (75%). Tylko co dziesiąte (11%) przedsiębiorstwo produkcyjne koncentruje się na optymalizacji kosztów produkcji. Według ekspertów, oznacza to, że w większości firm dalsza optymalizacja działań wytwórczych stała się nieopłacalna.


Natomiast zdecydowana większość analizowanych firm prowadzi działania ukierunkowane na ograniczenie kosztów procesów logistycznych. Dążenia do zmniejszenia liczby dostawców są prowadzone w 77% firm. Co druga (55 proc.) dąży do ograniczenia kosztów logistyki w oparciu o skrócenie łańcucha dostaw. Jak na te oczekiwania odpowiadają wprowadzane dziś na rynek systemy ERP?


Przyspieszenie działania i uproszczenie wdrożenia


Przed miesiącem Epicor wprowadził na rynek kolejną generację systemu ERP - Epicor 9. Przedstawiciele producenta zapewniają, że funkcje wprowadzone w nowej generacji systemu mają na celu podniesienie komfortu użytkowania i efektywności pracy z systemem. Usprawnienia dotyczą także wydajności. W niektórych zastosowaniach nowa wersja oprogramowania Epicor ERP ma pozwalać na realizację tych samych zadań w czasie nawet 7-krotnie krótszym. Usprawnienia na poziomie technologii i większa standaryzacja oznaczać mają zaś uproszczenie projektów wdrożeniowych i zwiększenie elastyczności pakietu. W skład oprogramowania opartego na środowisku Epicor 9 wchodzi też nowy moduł wspierający zarządzanie łańcuchem dostaw i przepływem towarów między magazynami.


To pierwsza tak poważna aktualizacja oprogramowania firmy Epicor od czasu przejęcia spółki przez fundusz inwestycyjny Apax Partners. Niedługo po sfinalizowaniu tej transakcji Epicor został połączony z Activant Solutions. Spółka ta specjalizowała się w rozwiązaniach dla handlu, dystrybucji oraz sektora usług profesjonalnych. W jej ofercie znajdowały się m.in. narzędzia wspierające zarządzanie łańcuchem dostaw i systemy analityki biznesowej. Przedstawiciele Epicor zapowiadają m.in. rozwój systemu Epicor ERP pod kątem zwiększenia jego uniwersalności i przydatności dla branż innych niż przemysłowa.


Bardziej kompleksowy system ERP


W maju br. do oferty BPSC trafia nowa wersja oprogramowania klasy ERP - Impuls EVO. To następca oferowanego od kilku lat oprogramowania Impuls 5. Łączy on funkcjonalności typowe dla rozwiązań klasy ERP z funkcjami wspierającymi realizację produkcji, zarządzanie finansami i kapitałem ludzkim. Częścią systemu są też rozbudowane mechanizmy analityki biznesowej. Nowa odsłona systemu Impuls bazuje na funkcjonalności poprzedniej wersji i innych rozwiązaniach z oferty BPSC. Stworzony na potrzeby Impuls EVO pakiet narzędzi FK obsługuje m.in. faktury elektroniczne i mechanizmy elektronicznej akceptacji faktur. Rozbudowano także mechanizmy MRP. Funkcje zaawansowanego harmonogramowania produkcji wykorzystują m.in. algorytmy ewolucyjne.


Dodatkowo Impuls Evo wyposażono w szereg rozwiązań stanowiących naturalne uzupełnienie funkcji typowych dla systemów ERP. Posiada on m.in. rozbudowane mechanizmy zarządzania magazynami wysokiego składowania, HR i BI. Przedstawiciele BPSC twierdzą, że Impuls EVO jest najbardziej kompleksowym oprogramowaniem ERP dostępnym obecnie w Polsce. Modułowa architektura systemu pozwala jednak na uruchomienie tylko wybranych funkcji. Oprogramowanie zyskało też nowy interfejs użytkownika. Wedle zapowiedzi może być on w pełni dopasowany do specyfiki poszczególnych stanowisk pracy.


System, który rozpozna mowę i pismo odręczne


Na polskim rynku pojawiła się też nowa wersja rozwijanego przez BMS Creative oprogramowania wspierającego zarządzanie Berberis. Wprowadzone do systemu Berberis 6.0 nowe funkcje obejmują m.in. obszary: sprzedaży, zarządzania relacjami z klientami, gospodarki magazynowej, produkcji, a także zarządzania projektami. Pozostałe usprawnienia koncentrują się wokół podniesienia ergonomii oprogramowania, rozbudowy narzędzi ułatwiających pracę z dokumentami oraz zdarzeniami biznesowymi. Zmiany objęły także mechanizmy pozwalające na zintegrowanie systemu Berberis z centralami telefonicznymi.


Ciekawostką jest jednak fakt wyposażenia Berberis 6.0 w funkcje rozpoznawania pisma i głosu. Rozpoznawanie pisma odręcznego ma być szczególnie przydatne w przypadku tworzenia notatek, m.in. za pomocą dedykowanych długopisów i skanerów pisma. Nowa funkcjonalność jest rozszerzeniem dotychczasowych możliwości systemu, który do tej pory posiadał mechanizmy rozpoznawania pisma drukowanego. Pracę z systemem ułatwiać ma również obsługa komunikacji głosowej. Nad podobnymi rozwiązaniami pracuje także Comarch, udostępniając je m.in. w oprogramowaniu dostępnym w serwisie ifaktury24.pl.


Rozbudowa obszaru logistyki i CRM


Comarch największego uaktualnienie dokonał jednak w systemie Altum. Nowa wersja najmłodszego systemu ERP oferowanego przez krakowskiego producenta zawiera funkcjonalności związane m.in. z obsługą procesów logistyki, finansów, księgowości, a także obszaru CRM i analiz biznesowych. ALTUM 5.4 pozwala też na łatwą integrację z internetową galerią handlową uruchomioną przez Comarch - iMall24.pl.


Nowe funkcjonalności w obszarze procesów logistycznych dotyczą m.in. definiowania cech artykułów i uzależnionych od nich cenników, a także rabatowania i śledzenia historii dostaw. Natomiast funkcje wprowadzone w obszarze CRM pozwalają na usprawnienie zarządzania działaniami handlowymi, gromadzenia danych o klientach i kontaktów sprzedażowych. W obszarze zarządzania obiegiem informacji i procesów biznesowych pojawiły się m.in. nowe predefiniowane mapy procesów wraz z nowymi funkcjami ułatwiającymi monitorowanie przepływów pracy i informacji. Z kolei za sprawą nowych funkcji z obszaru księgowości możliwa jest automatyzacja wybranych działań FK.


Inwestycje w aplikacje mobilne


Zapowiedziane podczas odbywającej się w Orlando dorocznej konferencji SAP rozwiązania mają wspierać szeregowych pracowników w realizacji stosunkowo prostych, powtarzalnych czynności. Nowe aplikacje mobilne obejmują m.in. obszary związane z zarządzaniem wydatkami, szkoleniami i sprzedażą. Przykładowo aplikacja ułatwiająca rozliczanie wydatków służbowych z jednej strony ma pozwalać pracownikom na bieżąco raportować poniesione wydatki, z drugiej ułatwić firmie prognozowanie kosztów delegacji służbowych. Z kolei nowa aplikacja skierowana do pracowników działu sprzedaży ma dostarczać kontekstowo i w czasie rzeczywistym najpotrzebniejszych informacji dotyczących relacji z klientami.


W ofercie SAP znajdą się też mobilne aplikacje pozwalające pracownikom gromadzić dowody na temat rażących naruszeń regulaminu pracy oraz przepisów BHP. Stosowna aplikacja obsługiwać ma m.in. nagrania wideo. Wprowadzono również szereg usprawnień technicznych. Mają one obejmować oprogramowanie mobilne SAP dla urządzeń iOS i Android. Odświeżony zostanie także system dystrybucji oprogramowania mobilnego SAP.


Dostosowanie do specyfiki różnych branż


Oracle także wprowadził niedawno uaktualnienie jednego z systemów ERP. W nowej wersji JD Edwards EnterpriseOne 9.1 wprowadzono wiele funkcji przeznaczonych do obsługi mniej typowych procesów. Usprawniono też interfejs i mechanizmy raportowania. Nowe mechanizmy mają charakteryzować się bardziej intuicyjną obsługą. System ma być dostarczany z bogatym repozytorium predefiniowanych raportów obejmujących m.in. procesy specyficzne dla wybranych branż.


Rozszerzona została też liczba funkcji odpowiadających potrzebom typowym dla różnych gałęzi przemysłu. Zmiany objęły również interfejs obsługi oprogramowania. Wprowadzono m.in. funkcję automatycznego uzupełniania pól wyszukiwania, a także mechanizmy ułatwiające prezentację dużych ilości danych. Do linii oprogramowania JD Edwards dołączyła też nowa wersja pakietu aplikacji biznesowych przeznaczonych dla platformy systemowej IBM. Usprawnienia funkcjonalne rozwiązania dotyczą obszaru księgowości, logistyki oraz zarządzania procesami biznesowymi.


Wszystkie powyższe zmiany to efekty zaledwie drugiego kwartału roku 2012. Jak wybrać z tego bezliku premier i funkcji? Polecamy kolejny artykuł "Jaki powinien być idealny system ERP" (strona 106).

Serwerownie w okresie dynamicznych zmian

Rosnąca rola informacji w polskich przedsiębiorstwach i administracji powoduje wzrost wagi takich miejsc jak serwerownie, które stają się głównym elementem dzisiejszej gospodarki opartej na wiedzy.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200W ciągu kliku lat polski rynek doświadczył szybkiego rozpowszechnienia technologii wirtualizacji serwerów, która przyniosła nie tylko wydatne oszczędności, ale również poprawiła efektywność działania serwerowni i sposobu jej zarządzania. Dzisiaj wirtualizacja serwerów jest już standardem, a polscy administratorzy systemów IT zachęceni tym sukcesem idą dalej, wirtualizując pamięci masowe, desktopy i aplikacje. Stąd już tylko krok do wprowadzenia chmury prywatnej czy też rozpoczęcia eksperymentów z modelem hybrydowym przetwarzania w chmurze.

Inwestycje w poprawę zarządzania IT


Ten trend powoduje, że jednym z największych wyzwań dla osób zarządzających IT, oprócz kontroli kosztów, jest poprawa zarządzania IT, w szczególności serwerownią. IDC przeprowadziła w zeszłym roku po raz pierwszy w naszym regionie badanie pod nazwą "IT Buyers’ Pulse", które pokazuje, że właśnie kłopoty z zarządzaniem coraz częściej spędzają sen z powiek menedżerom IT.


Drugi trend, który będzie miał duży wpływ na kształt naszych serwerowni, to popularyzacja systemów zintegrowanych oraz urządzeń zoptymalizowanych do pewnych zadań (server appliance). Pierwszy typ rozwiązań umożliwia korzystanie z benefitów wirtualizacji i automatyzacji, niezależnie od wykonywanych zadań. Jest rodzajem wielozadaniowego szwajcarskiego scyzoryka, który może służyć do budowy nowoczesnej i uniwersalnej serwerowni. Serwer appliance to natomiast narzędzie dostarczające w sposób maksymalnie efektywny i szybki określonych rodzajów aplikacji. W pewnym sensie jest zaprzeczeniem modelu współczesnej serwerowni, tworząc w jej ramach izolowaną wyspę, ale dla poszczególnych aplikacji takie postępowanie może być uzasadnione.


Wirtualizacja a sprzedaż serwerów

sztuk serwerów x86 sprzedano w zeszłym roku w Polsce, co oznacza wzrost o 10,7%. Wartość tego rynku to 200 mln USD.Rozpowszechnienie się wirtualizacji serwerów nie spowodowało jednak zmniejszenia liczby sprzedawanych serwerów x86 w Polsce, co jest dowodem na ciągle wysokie potrzeby dotyczące budowy i rozbudowy systemów informatycznych. W zeszłym roku rynek ten wzrósł pod względem liczby sprzedanych maszyn o 10,7% do ponad 57 tys. sztuk. Wzrost wartości rynku był jeszcze bardziej znaczący i wyniósł 15,3% do 200 mln USD. Dowodzi to, że klienci często szukali droższych maszyn, np. typu blade, które wykorzystywano między innymi do wirtualizacji.

Rok 2011 był natomiast trudny dla serwerów typu RISC, EPIC, CISC, których wartość spadła o blisko 25%, aczkolwiek ciągle jest to segment rynku warty ponad 70 mln USD. Trend ten jest charakterystyczny dla całego świata i jest dowodem na to, że technologie te praktycznie nie zdobywają nowych klientów i sprzedaż kierowana jest głównie do istniejącej już bazy.


Rynek pamięci masowych


Po roku silnego wzrostu, wartość rynku pamięci masowych w 2011 roku nieznacznie spadła o 3,5%. Było to efektem nie tylko zamrożenia wielu tego rodzaju inwestycji, braku większych projektów rządowych, ale również zacietej walki producentów tego typu rozwiązań. Wartość tego rynku ponownie spadła poniżej 100 mln USD, wynosząc ok. 97 mln USD.


Wyraźnym trendem w 2011 r. było spopularyzowanie się wirtualizacji pamięci masowych w modelu zintegrowanym z macierzą, co dowodzi, że polscy administratorzy coraz śmielej wkraczają w świat wirtualnych pul zasobów dyskowych.

Co nowego w bezpieczeństwie IT

Rynek oprogramowania bezpieczeństwa w Polsce stale rośnie, w niewielkim stopniu reagując na zawirowania koniunktury gospodarczej.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Według wstępnych szacunków IDC, wartość tego rynku bezpieczeństwa w roku 2011 wyniosła ponad 70 mln USD. Wzrasta popyt na zaawansowane, kompleksowe rozwiązania oraz programy chroniące przed wyciekiem danych.

Nowe zagrożenia inicjują potrzebę kompleksowego działania


Hakerzy w dzisiejszych czasach nie mają łatwego życia. Infekowanie komputerów przy pomocy prostych wirusów nie przynosi już oczekiwanych korzyści. Firmy coraz częściej posiadają nie tylko ochronę antywirusową, ale również zapory ogniowe i systemy IPS (Intrusion Prevension Systems). Cyberprzestępcy muszą się zatem uciekać do coraz bardziej zaawansowanych ataków.


W ubiegłym roku mieliśmy do czynienia z szeregiem ataków typu DDoS (Distributed Denial of Service) zmierzających do paraliżowania działania firmy oraz z atakami profilowanymi, sprecyzowanymi na konkretne osoby w przedsiębiorstwie. Co więcej, coraz częściej zdarzały się ataki składające się z wielu różnych działań prowadzących np. do wykradania kluczowych danych. W związku z tym, polskie firmy, w celu skutecznej ochrony przed różnorakimi zagrożeniami, decydowały się na wdrażanie zaawansowanych rozwiązań, wszechstronnie zabezpieczających całe środowisko IT.


Czynnik ludzki motorem inwestycji w DLP


Wyciek kluczowych dla organizacji danych często wiąże się nie tylko z bezpośrednimi stratami finansowymi, ale również ma istotny wpływ na wizerunek firmy. Do niedawna stosowanie rozwiązań typu DLP (Datal Loss Prevention) było głównie domeną instytucji finansowych i telekomunikacyjnych, które były do tego zobligowane obowiązkiem regulacyjnym. W 2011 r. obserwowaliśmy wzrost popytu na DLP również w innych sektorach.


Według kilku opublikowanych ostatnio badań, zdecydowana większość naruszeń związanych z bezpieczeństwem IT pochodziła z wewnątrz firmy i była inicjowana - świadomie bądź nieświadomie - przez jej pracowników. Skłaniało to firmy do inwestycji w kompleksowe rozwiązania zabezpieczające dane wrażliwe nie tylko na poziomie sieci, ale również aplikacji czy stacji końcowych.


Bring Your Own Device

o tyle wzrosła w 2011 r. liczba sprzedanych urządzeń zabezpieczających, przy czym sprzedaż urządzeń UTM zwiększyła się o ponad 40%.Popularny ostatnio - również w Polsce - trend Bring Your Own Device (BYOD) polegający na wykorzystywaniu przez pracowników własnych urządzeń (laptopów, smartfonów, tabletów) do korzystania z aplikacji firmowych wyznaczył nowe kierunki w bezpieczeństwie informatycznym. Z jednej strony pozytywnie wpływa on na efektywność przedsiębiorstwa, a z drugiej nakłada na firmy dodatkowy obowiązek objęcia firmowymi zabezpieczeniami prywatnych urządzeń przy jednoczesnym zapewnieniu wygody użytkowania. W Polsce świadomość konieczności zabezpieczania przenośnych urządzeń jest coraz większa, jednak poważne inwestycje z tym związane są dopiero w fazie początkowej.

Dynamiczny rozwój rynku UTM


Istotnym trendem na polskim rynku staje się również popyt na urządzenia zabezpieczające. W dodatku firmy coraz częściej wybierają kompleksowe rozwiązania klasy UTM (Unified Threat Management). W 2011 r. liczba sprzedanych urządzeń zabezpieczających wzrosła o 25% w porównaniu do roku poprzedniego, przy czym sprzedaż urządzeń UTM zwiększyła się o ponad 40%.

Czy notebooki przeżyją inwazję tabletów?

W latach 90. komputer PC nieodwracalnie wkroczył w nasze życie. Nie tak dawno okazało się, że pojęcie "mobilność" pokonało kluczową dotychczas wydajność i wybraliśmy notebooki. Dziś - po pojawieniu się na rynku tabletów - dokonuje się kolejna rewolucja.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200W Polsce przełomowym był rok 2008, który przyniósł przewagę rozwiązań mobilnych nad stacjonarnymi. Dziś proporcje notebooki vs desktopy to już niemal 70% do 30%. Zaszczepiony w nas duch wolności bierze górę również w kontekście użycia technologii. Większość z nas wysoko ceni mobilność biznesu i rozrywki. Co ciekawe, transformacja w stronę mobilności odbyła się nawet kosztem niewielkiego kroku wydajnościowego wstecz. Notebooki są cały czas o krok za desktopami. A zatem wydajność to nie wszystko. Jest to z całą pewnością kryterium istotne, ale w hierarchii ważności półkę niżej niż mobilność. To wcale nie dziwi na etapie, na którym pecety osiągnęły pewien stopień dojrzałości i nawet mniej wydajne maszyny pozwalają na pracę z przyzwoitą wydajnością. W świecie prywatnym pochłaniającą rozrywką stało się obok grania szeroko pojmowane udzielanie się społecznościowe: blogi, posty, tweety, scrobble, biblioteki filmowe i zdjęciowe - a do tego ważniejsza jest również mobilność niż wydajność.

Nowa era mobilności


I tak, nadeszła era tabletów, zapoczątkowana przez iPada. Urządzenia tego typu dlatego tak zyskują na popularności, że świetnie wpisują się w mobilny trend. W roku 2011 na polski rynek trafiło 2,2 mln notebooków oraz prawie 170 tys. tabletów. Udział tabletów w pierwszym pełnym roku ich sprzedaży był zatem jeszcze stosunkowo niewielki i stanowił 7% komputerów mobilnych. Wszystko wskazuje na to, że w roku 2012 tabletów w Polsce sprzeda się już sporo ponad 300 tys., a ich udział zwiększy się do ok. 13%. Czy jednak stawianie pytania o to, czy notebooki przeżyją inwazję tabletów jest uzasadnione?


Dziś jest jeszcze stosunkowo łatwo określić, co odróżnia tablet od notebooka. Przede wszystkim dotykowy ekran i systemem operacyjny: iOS lub Android, a także platforma sprzętowa ARM. Wprawdzie są rozwiązania będące mariażem Intela z Microsoftem, ale mają marginalny udział rynkowy, ze względu na wysoką cenę i fakt, że system Windows nie był dedykowany do urządzeń dotykowych, a architektura x-86 nie była wystarczająco energooszczędna.


Ograniczenia tabletów


Dotychczasowa nieobecność Windows jako systemu najbardziej powszechnego, a zatem i najlepiej przetestowanego pod względem bezpieczeństwa, ma swoje konsekwencje - tablety są postrzegane jako urządzenia konsumenckie. Jednak fakt, że wielu managerów chętnie używa tabletów do pracy, na razie w ograniczonym zakresie np. do odbioru wiadomości czy pokazania prezentacji, rzadziej do natywnych aplikacji biznesowych udostępnianych z poziomu przeglądarek internetowych, świadczy o tym, że tablety mają również biznesowy potencjał.


Są pewne ograniczenia tabletów, z których jednym z najważniejszych jest brak klawiatury sprzętowej - dotykowa jest stosunkowo mało wygodna na dłuższą metę. Do wielu modeli tabletów dostępne są, jako dodatkowe akcesoria, klawiatury bluetooth, a niektóre tablety są wręcz sprzedawane z klawiaturą w zestawie. Z drugiej strony, pojawiają się notebooki z ekranem dotykowym, niedługo będą miały wypinane klawiatury. Co zatem będzie czym? Czy tablet to notebook z odpinaną klawiaturą a notebook to tablet z podłączaną klawiaturą?


Nowe trendy na rynku komputerów


Na ostatnich targach Computex zaprezentowany został komputer AIO (All-In-One), z którego można wypiąć ekran i używać go jako tablet. To dopiero galimatias. Ponadto na targach technologicznych już prezentowane są tablety oparte zarówno na systemie Windows 8, jak i na platformie x86. W tabletach goszczą coraz bardziej zaawansowane układy pozwalające na rozrywkę na wysokim poziomie. Zmienia się również oprogramowanie - coraz więcej aplikacji biznesowych można uruchomić z poziomu przeglądarki.


Wszystkie te trendy świadczą o tym, jak dynamicznie zmienia się świat komputerów PC. I to również sprawia, że rynek ten jest tak interesujący, a pytanie, czy tablety wyprą notebooki, może nie być aktualne. Pewien jeszcze czas mogą koegzystować równolegle, lecz później granica między nimi zacznie się zacierać.

Polska branża IT na tle regionu

Z danych Pierre Audoin Consultants wynika, że Polska w roku 2015 będzie drugim pod względem wielkości (4,1 mld euro) po Rosji i czwartym pod względem średniorocznego wzrostu w latach 2011-2015 (7,2%) rynkiem IT Europy Środkowo-Wschodniej.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Na rozwój rynków IT w krajach Europy Środkowo-Wschodniej wpływ będzie miało kilka czynników. Do najważniejszych z nich należą: bezpośrednie inwestycje zachodnich koncernów; skuteczne wykorzystanie funduszy europejskich oraz akceptacja przez klientów firm IT nowych trendów, w tym najważniejszego z nich - cloud computing.

Powrót inwestorów


Po trzech latach przerwy powraca zainteresowanie inwestorów rynkiem Europy Środkowo-Wschodniej. Największa liczba transakcji fuzji i przejęć miała miejsce w latach 2007-2008. Międzynarodowi inwestorzy byli wówczas zainteresowani przejmowaniem zarówno integratorów systemów i producentów oprogramowania, jak i dystrybutorów. Wyceny tych spółek znacznie przekraczały zaś średnią dla podobnych firm z Europy Zachodniej.

to wartość transakcji fuzji i przejęć firm IT w całej Europie Środkowo-Wschodniej w latach 2012-2014.
W 2009 r. nastąpił znaczący spadek zainteresowania inwestowaniem w naszym regionie. Powodem był fakt, iż rynki te przestały być postrzegane jako szybko rozwijające się, a stały się rynkami wysokiego ryzyka. Przed rokiem 2008 kupowano duże przedsiębiorstwa. Zachodnie koncerny chciały bowiem jak najszybciej wejść na nowe rynki i od razu zdobyć jak największy w nich udział. Teraz poszukiwane są raczej mniejsze firmy, których przejęcie niesie ze sobą mniejsze ryzyko niepowodzenia. Dodatkowo zwraca się uwagę na stan finansów tych podmiotów, jakość kadry zarządzającej i brak uzależnienia od jednego tylko typu klientów - dużych firm, sektora MŚP i administracji.

W 2012roku spodziewane jest ponowne zwiększenie zainteresowania transakcjami fuzji i przejęć na rynku IT Europy Środkowo-Wschodniej. Powodem jest powrót tych rynków na stabilną ścieżkę wzrostów. Choć kupcy zachowują się bardziej pragmatycznie wydłużając czas związany z przejęciem pełnej kontroli nad przejmowanym przedsiębiorstwem. Najbardziej interesującymi rynkami z punktu inwestorów są Polska i Turcja, w dalszej kolejności zaś także Rosja i Rumunia. W latach 2012-2014 wartość transakcji fuzji i przejęć firm IT w całej Europie Środkowo-Wschodniej szacowana jest na 500 mln euro. Większość dotyczyć będzie przejęć systemu integratorów z kompleksową ofertą, własnymi produktami, lojalnymi klientami, stabilnym rynkiem, a co najważniejsze - osiągających zyski.


Fundusze europejskie a projekty IT


Dzięki funduszom europejskim sektor publiczny stał się największym klientem środkowoeuropejskiej branży IT na oprogramowanie i usługi. Największy udział w wydatkach na IT ma on w Rumunii (30%), Czechach (27%) i na Węgrzech (26%). W Polsce sytuacja jest nieco "gorsza", a sektor administracji odpowiada za ok. 20% wydatków.


Polska jest jednak bez wątpienia krajem, który w najlepszy sposób potrafi wykorzystywać fundusze unijne do prowadzenia projektów informatycznych. Żaden inny kraj w regionie Europy Środkowo-Wschodniej nie był tak zdeterminowany, aby pozyskiwać fundusze na małej i średniej wielkości projekty w sektorze publicznym. Choć oczywiście wiele więcej można by było jeszcze zrobić. Najwięcej okazji zostało "straconych" przez instytucje administracji centralnej. Do roku 2013 zaplanowano w polskim sektorze publicznym projekty za 1 mld euro, wiele z nich wciąż jest jednak na etapie planów. Mimo tych porażek, wiele polskich firm IT skorzystało na projektach IT finansowanych ze środków unijnych.


Pozostałe pięć krajów unijnych z Europy Środkowo-Wschodniej (Węgry, Czechy, Rumunia, Słowacja i Bułgaria) nie miało podobnych sukcesów w wykorzystaniu funduszy unijnych w projektach IT. Powodem były: brak dobrego zarządzania, małe zainteresowanie władz lokalnych oraz brak transparentności w projektach. Strata ostatnich lat może być nie do odrobienia w przyszłości. W perspektywie finansowej na lata 2014-2020 może bowiem nie być już tyle pieniędzy na finansowanie projektów IT. Fakt ten może też znacząco zmniejszyć udział sektora publicznego w wydatkach na IT.


Cloud computing na różnym poziomie


Porównując kraje regionu Europy Środkowo-Wschodniej, Polska znajduje się na szarym końcu, jeśli chodzi o wykorzystanie rozwiązań oferowanych w chmurze. Podobnie konserwatywni w stosunku do cloud computing są przedsiębiorcy z Czech i Słowacji. W przypadku Polski powodem mogą być znaczące inwestycje we własną infrastrukturę IT dokonane przez polskie firmy w ciągu ostatnich 5 lat. Mniejsze zainteresowanie chmurą w Polsce i Czechach to również większa chęć posiadania na własność zasobów IT, a także silna pozycja CIO w zarządach firm. Ci zaś nie chcą umniejszania swojej roli przez wydzielanie zasobów IT na zewnątrz.


Znacznie bardziej pozytywnie nastawieni do cloud computing są przedsiębiorcy z państw z południa naszego regionu Europy, np. na Bałkanach. Powodem może być fakt, iż stosowana w firmach infrastruktura IT znajduje się tam na znacznie niższym poziomie, zbliżonym bardziej do sektora MŚP niż dużych przedsiębiorstw. Najbardziej obiecującym rynkiem dla firm oferujących usługi cloud computing jest jednak Rosja. Przykładowo bowiem, mimo powszechnych obaw o bezpieczeństwo informacji, rosyjscy przedsiębiorcy powszechnie stosują rozwiązania do przechowywania danych w chmurze (Storage-as-a-Service).


Jeśli zaś chodzi o sektory gospodarki, to temat cloud computing w Polsce najczęściej pojawia się w bankach i firmach telekomunikacyjnych. Cały rynek jest jednak wciąż na etapie zapoznawania się z tą wciąż młodą koncepcją. Ewangelizacją rynku zajmują się obecne na polskim rynku, duże międzynarodowe koncerny -HP, IBM czy Microsoft. W gotowości na projekty cloud computing czekają zaś firmy doradcze i integratorzy systemów. Jest szansa, że jeszcze w tym roku pojawią się pierwsze z nich.


Eugen Schwab-Chesaru, George Mironescu są analitykami firmy Pierre Audoin Consultants.

Jeszcze sporo transakcji przed nami

Fuzje i przejęcia polskich firm telekomunikacyjnych jeszcze się nie skończyły, choć zapewne nie będzie tak dużych transakcji, jak w ubiegłym roku.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Polski rynek telekomunikacyjny wszedł w fazę zmian właścicielskich. Fuzje i przejęcia są jego elementem. A tam, gdzie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów może mieć obiekcje w sprawie koncentracji, czyli zbyt dużego udziału ewentualnego nowego podmiotu w rynku, firmy wybierają - jak w przypadku PTK Centertel i Polskiej Telefonii Cyfrowej - ścisłą współpracę w rozbudowie sieci. To tak zwana miękka fuzja, która pozwala - jak każda fuzja - ograniczyć koszty bez łączenia podmiotów.

Co już się wydarzyło


2011 rok na rynku telekomunikacyjnych przejęć obfitował w bardzo duże i duże transakcje. Największą było przejęcie za 15 mld 55 mln zł w gotówce Polkomtelu przez Spartan Capital Holdings. Za tą firmą stoi łańcuszek zarejestrowanych w Szwecji spółek, a na jego końcu jest cypryjski Metelem Holding Company. Właścicielami tej firmy są Zygmunt Solorz-Żak (71,2 proc. udziałów), Hieronim Ruta (12,57 proc.) i Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (16,23 proc.).


Drugą co do wielkości ubiegłoroczną transakcją było kupienie TP Emitel od Telekomunikacji Polskiej. Nabywca - fundusze private equity zarządzane przez Montagu Private Equity LLP - kupiły Emitela za 1 mld 725 mln zł.
Za 870 mln zł UPC Polska, największy operator telewizji kablowej przejął Aster, czwartego co do wielkości gracza na rynku CATV, dostarczającego także szerokopasmowy dostęp do internetu oraz świadczącego - jako wirtualny operator komórkowy - usługi telefonii komórkowej.


W konsolidacji rynku aktywna była Netia, największy alternatywny stacjonarny operator telekomunikacyjny. Firma kupiła od KGHM za 969 mln zł Telefonię Dialog, operatora stacjonarnego, a za 101 mln zł nabyła Crowley Data Poland, telekom wyspecjalizowany w obsłudze klientów biznesowych za pomocą łączy radiowych. Poza tymi dwoma akwizycjami Netia przejęła w ubiegłym roku - w sumie za niemal 26 mln zł - dziewięć lokalnych dostawców internetu. W efekcie powstał operator, który na koniec I kwartału 2012 r. miał 1,7 mln klientów usług telefonicznych, 912 tys. klientów internetu, 53 tys. klientów usług telewizyjnych w technologii IPTV i 91 tys. użytkowników telefonii komórkowej, którym firma świadczy usługi jako wirtualny operator.


W ostatnich miesiącach aktywa telekomunikacyjne porządkował Zygmunt Solorz-Żak. Kontrolowany przez niego NFI Midas odkupił od jednej ze spółek Solorza-Żaka za 548 mln zł spółkę Aero2, operatora komórkowego oferującego hurtowe usługi transmisji danych w technologii HSPA+ 900 i TDD LTE 2500. Inna transakcja w grupie to sprzedaż Cyfrowemu Polsatowi przez NFI Midas za 29 mln zł spółki Info TV FM, która jest nadawcą cyfrowej mobilnej telewizji.


Ostatnią liczącą się transakcją była sprzedaż za 153 mln Stream Communications, siódmego co do wielkości operatora telewizji kablowej. Nabywcą zostały Multimedia, po sfinalizowaniu transakcji drugi co do wielkości operator telewizji kablowej. O Stream Multimedia licytowały się z Vectrą, trzecim graczem na rynku kablówek.


Mniejsze transakcje to m.in. przejęcia dokonywane przez poznańską Inea. W 2011 r. firma za 10 mln zł kupiła Telefony Opalenickie (4 tys. klientów), a w tym roku za 4,9 mln zł TVK Śródmieście w Lesznie (4 tys. klientów). Poza tym w ostatnich miesiącach firma zwiększyła zaangażowanie w kapitale poznańskiego Inotelu (firma ma 7,5 tys. klientów usług telekomunikacyjnych) i przejęła kontrolę nad tym operatorem.


Zmiana układu


Transakcje, w których kupującymi były Multimedia, Netia i UPC zmieniły układ sił na naszym rynku telekomunikacyjnym. UPC wyrosło na absolutnego lidera, który w końcu I kwartału 2012 r. miał 1,32 mln klientów telewizji i 808 tys. abonentów szybkiego internetu. Także Netia skokowo zwiększyła liczbę klientów. Po przejęciu Telefonii Dialog przybyło jej 568 tys. abonentów usług telefonicznych, 162 tys. klientów internetu i niemal 49 tys. klientów telefonii komórkowej. Po tej transakcji Netia, jako grupa kapitałowa umocniła drugą pozycję na rynku szerokopasmowego internetu.


Zakup Stream, który ma ponad 60 tys. klientów telewizji kablowej i blisko 40 tys. abonentów internetu pozwolił Multimediom wyraźnie wyprzedzić Vectrę pod względem liczby klientów i potwierdził, że rynek telewizji kablowej wszedł w fazę tzw. dużej konsolidacji, w której celami przejęć będą gracze z pierwszej 10. Drogę do tej konsolidacji utorowała transakcja, w której UPC kupił Aster.


Przejmujący przejmowanym


Potencjalnie celami trzech największych przyszłych telekomunikacyjnych przejęć są Multimedia, Netia i P4, operator sieci komórkowej Play. Dwie pierwsze transakcje wydają się dziś dużo bardziej prawdopodobne niż trzecia.


Oficjalnie akcjonariusze Multimediów, którzy wycofali spółkę z warszawskiej giełdy, wynajęli bank inwestycyjny JP Morgan "do przeprowadzenia przeglądu strategicznych opcji spółki". W ocenie analityków, firma została wystawiona na sprzedaż.


Z nieoficjalnych informacji mediów wynika, że na razie nie udało się znaleźć kupca. Oczekiwana cena - 3 mld zł - podobno jest za duża dla UPC i Vectry. Zainteresowania Multimediami nie wykazuje także grupa Telekomunikacji Polskiej. Dlatego w ciągu kilku tygodni ma zostać ogłoszona dostępna dla wszystkich chętnych oferta sprzedaży operatora.


Analitycy oceniają, że realna wartość Multimediów to nie więcej niż siedmiokrotność ubiegłorocznego zysku operacyjnego powiększonego o amortyzację (EBITDA), czyli ok. 2,3 mld zł. Argumentują, że rynek telewizji kablowej w zasadzie stoi w miejscu, zaś rynek internetu wyraźnie zwolnił tempo wzrostu także w segmencie obsługiwanym przez operatorów kablowych. Szansą na wzrost przychodów jest wprowadzanie nowych usług oraz sprzedawanie usług w pakietach.


W przypadku Netii zarząd spółki oficjalnie potwierdził, że kilka funduszy private equity wrażało zainteresowanie firmą. Zarząd twierdził, że na razie nikt nie robił szczegółowego badania spółki.
"Ze względu na momentum wyników i sentymentu rynkowego rok 2012 będzie tym, w którym spółka powinna zostać sprzedana" - uważa Tomasz Marczak, analityk telekomunikacyjny DI BRE Banku.
Media twierdzą, że wśród chętnych do kupna Netii jest Novator, fundusz który jest współwłaścicielem P4. Novator był już akcjonariuszem Netii, ale sprzedał jej akcje. Fundusz jest kontrolowany przez Thora Björgólfssona, islandzkiego inwestora, który poniósł dotkliwe straty w wyniku kryzysu finansowego z 2008 roku. W ostatnich tygodniach Novator sprzedał za 4,25 mld euro swoje udziały w firmie farmaceutycznej Actavist i teoretycznie ma pieniądze na nowe inwestycje.


W końcu maja Netia na warszawskiej giełdzie wyceniana była na ponad 2,2 mld zł. Analitycy wartość spółki szacują średnio na ok. 2,5 mld zł. Oceniając szanse znalezienia przez Netię nowego właściciela, warto zwrócić uwagę, że dotychczasowy największy akcjonariusz - fundusze zarządzane przez Third Avenue Management LLC - systematycznie zmniejsza zaangażowanie w kapitale spółki.


Ciągle na sprzedaż


Czwarty co do wielkości operator komórkowy, czyli P4 - w ocenie analityków - jest od lat potencjalnym celem przejęcia. Grono potencjalnych nabywców jest szerokie - od funduszy private equity, przez krajowych operatorów komórkowych po zagranicznego, jeszcze nieobecnego na naszym rynku gracza branżowego.


Najmniej prawdopodobne jest kupienie P4 przez któregoś z krajowych rywali. Powodem jest spodziewany brak zgody Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta na taką transakcję, która zmniejszałaby radykalnie konkurencyjność na naszym rynku.


Barierą, która bez wątpienia blokuje ewentualne rozmowy jest wycena spółki. Polski rynek komórkowy jest już dojrzały, a to oznacza, że coraz trudniej będzie o wzrosty przychodów i zysków. Na dodatek w perspektywie są inwestycje, których żaden operator nie będzie w stanie ominąć, bo w kolejnych latach po prostu wypadnie z gry. Te inwestycje to zakup nowych częstotliwości, a potem rozbudowa sieci tak, by można było te częstotliwości wykorzystać. Tym samym potencjalnie pojawia się duża rozpiętość między realną wartością, a oczekiwaniami akcjonariuszy spółki. Wartość P4 można szacować na 4-5 mld zł.


Po tym, jak w końcu maja zarząd Polskiej Grupy Energetycznej oficjalnie wycofał się z planu sprzedaży Exatela, trudno jest ocenić jak prawdopodobna jest zapowiadana transakcja sprzedaży drugiej spółki telekomunikacyjnej pośrednio kontrolowanej przez skarb państwa, czyli TK Telekom. Rozpoczęty w 2011 r. proces sprzedaży TK Telekom, operatora jednej z większych w Polsce sieci szkieletowych i dostawcę usług dla biznesu, systematycznie jest opóźniany. O tym, czy zostanie sfinalizowany, zdecydować może strategia państwa dotycząca stworzenia (lub nie) operatora telekomunikacyjnego obsługującego administrację państwową.
W ocenie uczestników rynku, z każdym dniem maleje prawdopodobieństwo zamknięcia ewentualnej transakcji w tym roku. Za to po wycofaniu się PGE ze sprzedaży Exatela bez wątpienia atrakcyjność, a tym samym wartość rynkowa TK Telekom wzrosła.


Oficjalnie chęć przejęcia TK Telekom zadeklarowała Netia, jak również IT Polpager, firma kojarzona z Zygmuntem Solorzem-Żakiem, który do zakupu staje w konsorcjum z Hawe. Ta ostatnia spółka jest też, według analityków, potencjalnym celem przejęcia. Firma na giełdzie w końcu maja była warta prawie 480 mln zł, a analitycy wyceniają ją na ponad 630 mln zł.


Kilka lat temu główni akcjonariusze Hawe rozmawiali o transakcji z grupą kapitałową Zygmunta Solorza-Żaka, ale do niej ostatecznie nie doszło. Powodem była - według nieoficjalnych informacji - rozbieżność w wycenie wartości spółki. Poza firmami z grupy Solorza-Żaka kupnem Hawe mogą być zainteresowane zarówno fundusze private equity, jak i inwestorzy branżowi.

Duże aplikacje w małych firmach

"Czas uwolnić się od tradycyjnego myślenia o IT. Nie musisz utrzymywać własnej infrastruktury" - zapewniają dostawcy usług cloud computing. Jakie korzyści faktycznie niesie przetwarzanie w chmurze? Dowiesz się w tym serwisie.

Piotr Waszczuk
Sektor MŚP coraz częściej sięga po narzędzia biznesowe z górnej półki. Powodem jest coraz silniejsza konkurencja rynkowa. Mniejsze firmy muszą więc działać efektywnie i często dostosowywać się do zmian rynkowych. Wszystko to za pomocą środków wielokrotnie mniejszych niż te, jakimi dysponują większe organizacje.


WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Oczekiwania firm sektora MŚP względem systemów wspierających zarządzanie nie odbiegają dziś od korzyści oczekiwanych przez największe organizacje. Systemy takie, chociaż różne pod względem skali i technologii, to jeśli idzie o funkcjonalność, podążają krok w krok za oprogramowaniem dla największych przedsiębiorstw. Są nawet obszary, w których systemy dla małych i średnich firm wyznaczają trendy rynkowe.

Jeśli chodzi o rozwiązania klasy ERP, to z perspektywy dostawców oprogramowania potencjał polskiego sektora MŚP jest ogromny. Według danych GUS za 2010 rok tylko 6,6% firm zatrudniających do 50 osób korzystało z systemu wspierającego planowanie zasobów przedsiębiorstwa. W przypadku firm średnich, zatrudniających od 50 do 250 pracowników, odsetek ten wynosił 22%. Dla porównania, systemem klasy ERP dysponuje średnio 66% dużych firm. Nie zmienia to faktu, że rynek rozwiązań biznesowych dla sektora MŚP jest specyficzny.


Główne trendy w sektorze


Eksperci podkreślają, że w zakresie oprogramowania wspierającego zarządzania oczekiwania firm sektora MŚP zazwyczaj nie różnią się znacznie od oczekiwań większych przedsiębiorstw. System ma pełnić rolę centralnego rozwiązania gromadzącego informacje na temat wszystkich działań biznesowych, a najlepiej również dane z otoczenia biznesowego - od klientów, kontrahentów, a także informacje o konkurentach. Różne są jednak priorytety i skala działań takich systemów w mniejszych organizacjach.


"Firmy z sektora MŚP oprócz rozwiązań umożliwiających sprawne zarządzanie podstawowymi obszarami działalności potrzebują aplikacji pozwalających kontrolować relacje z kontrahentami, monitorowanie pracy i wyników handlowców, mobilną sprzedaż oraz sterowanie transportem i logistyką" - uważa Przemysław Gnitecki, wiceprezes SIMPLE. Jego zdaniem, klienci sektora MSP coraz częściej interesują się też zaawansowanymi funkcjami wspierającymi budżetowanie, planowanie zakupów czy realizację sprzedaży. Rośnie również zainteresowanie mechanizmami integracyjnymi oraz funkcjami, które pozwalają automatyzować powtarzalne działania.


"Wśród firm handlowo-usługowych poza standardowymi modułami sprzedaży gwałtownie rośnie zainteresowanie aplikacjami obsługującymi nowe kanały sprzedaży, w tym kanał internetowy. W przypadku firm produkcyjnych, oprócz oczywistych modułów produkcyjno-magazynowych, duży nacisk kładzie się na księgowe rozliczenia produkcji, odpowiednie zarządzanie zasobami i czasem pracy" - dodaje Arkadiusz Mazur, kierownik działu opieki posprzedażnej w InsERT. Mniejsze firmy coraz częściej sięgają po rozwiązania pozwalające uporządkować i skutecznie zarządzać relacjami z klientami.


Mała firma małej firmie nierówna


To główne trendy na rynku. Natomiast duże różnice występują między oczekiwaniami poszczególnych firm sektora MŚP. Jego potrzeby w dużej mierze warunkuje specyfika ich działalności. "Obserwujemy wyraźną tendencję do indywidualizacji potrzeb użytkowników - nawet firmy z tej samej branży inaczej użytkują taki sam system. W przeciwieństwie do wcześniejszych tendencji dodawania do oprogramowania jak największej liczby funkcji teraz stawia się na otwartość systemu. Ważniejsze staje się indywidualne podejście do potrzeb klienta" - uważa Arkadiusz Mazur.


Różne priorytety i odmienne podejście do wykorzystania systemów klasy ERP w małych i średnich organizacjach to w dużej mierze efekt ostrej konkurencji rynkowej, która oznacza m.in. konieczność szybkiego podejmowania decyzji i sprawnego reagowania na zmiany otoczenia biznesowego. "Przedsiębiorstwa z sektora MŚP często są dostawcami dla dużych przedsiębiorstw, dlatego muszą dostosowywać działania do zleceniodawców. W związku z tym firmy te poszukują narzędzi, które pozwoliłyby im na bieżącą kontrolę kondycji we wszystkich obszarach i błyskawiczną kalkulację kosztów podjęcia się konkretnych zleceń. Co więcej, narzędzia te mają umożliwiać im podejmowanie szybkich i trafnych decyzji, determinujących przetrwanie na konkurencyjnym rynku" - mówi Janusz Małgorzaciak, ekspert rozwiązań ERP w dziale aplikacji biznesowych Microsoft Dynamics polskiego oddziału Microsoft. Mniejsze firmy oczekują jednak przede wszystkim szybkich efektów wdrożenia nowych rozwiązań. Liczą się korzyści, które bezpośrednio przekładają się na oszczędności lub budowanie przewagi konkurencyjnej.


Nowe obszary funkcjonalne


Firmy, które wykorzystują już rozwiązania IT do prowadzenia działalności pozostają stale głodne kolejnych korzyści z ich stosowania. Oprogramowanie dla MŚP sięga więc coraz głębszych procesów biznesowych. "Koncentracja na korzyściach biznesowych, a nie na samych systemach i technologiach IT, jest charakterystyczna dla całego rynku i dominuje również w segmencie MŚP. Firmy średniej wielkości i mniejsze mają coraz wyższe oczekiwania, jeśli chodzi o wsparcie procesów i logikę biznesową" - podkreśla Paweł Jędrusik, wiceprezes SAP Polska. Według niego, małe i średnie przedsiębiorstwa są bardzo otwarte zarówno na nowe funkcjonalności systemów ERP, jak i rozwiązania dodatkowe, o ile są one w stanie dostarczyć firmie określone korzyści.


"Dzisiaj już nikt nie mówi o przenoszeniu danych między systemami sprzedażowym i księgowym. Systemy muszą być jednolite, a raz wprowadzona informacja w czasie rzeczywistym powinna być widoczna w różnych obszarach systemu. Także obsługa sprzedaży, magazynu czy księgowości to dzisiaj zdecydowanie za mało. Każdy system to potrafi" - mówi Wojciech Borkiewicz, kierownik ds. rozwiązań ERP w Comarch. Podkreśla też, że w ostatnich latach klienci sektora MŚP doceniają zwłaszcza narzędzia ułatwiające prowadzenie działalności za pośrednictwem kanałów elektronicznych. "Klienci potrzebują narzędzi, które pozwolą im lepiej działać w internecie, automatyzować działania w ramach współpracy z kontrahentami i szybciej podejmować dobre decyzje biznesowe" - dodaje.


Takie oczekiwania klientów w dużej mierze determinują strategię rynkową producentów oprogramowania biznesowego dla sektora MŚP. Oferowane rozwiązania coraz częściej mają możliwość opcjonalnego, szybkiego uzupełnienia ich funkcji o wiele wyspecjalizowanych modułów dostosowanych do specyfiki branży i potrzeb konkretnej firmy. Przejawia się to również w rosnącej liczbie predefiniowanych rozwiązań dla MŚP zoptymalizowanych pod kątem specyficznych procesów branżowych. Mniejsze firmy coraz częściej sięgają także po systemy obsługiwane z poziomu urządzeń mobilnych. "Jestem przekonany, że firmy MŚP są w pełni gotowe na rozwiązania mobilne, zwłaszcza w zdalnym wsparciu sprzedaży i serwisie w terenie, jak i na cloud computing, choć tu będą podchodzić z ostrożnością do utrzymania w chmurze podstawowego wsparcia biznesowego" - mówi Paweł Jędrusik.


Biznes oparty na informacji


W sektorze MŚP wzrasta też zainteresowanie Business Intelligence. To oznacza zaś, że nawet małym firmom przestają wystarczać proste raporty i analizy wbudowane w oprogramowanie ERP. "Potrzebują one narzędzi umożliwiających lepszą kontrolę finansów i wgląd w efektywność prowadzonych działań oraz porównywanie intratności poszczególnych zleceń. Najlepiej z opcją symulacji biznesowych, pozwalających na rozważenie kilku możliwych scenariuszy" - mówi Janusz Małgorzaciak. Konieczność prowadzenia wielowymiarowych analiz i prognoz biznesowych często powoduje potrzebę wdrożenia rozbudowanych narzędzi, wprost wywodzących się z rozwiązań korporacyjnych. "Przedsiębiorstwa sektora MŚP sięgają po analitykę biznesową w jej coraz bardziej zaawansowanych formach, włącznie z takimi innowacjami jak technologia in-memory" - dodaje Paweł Jędrusik.


Na rynku rzeczywiście przybywa skierowanych do mniejszych przedsiębiorstw rozwiązań analitycznych, opartych na mechanizmach przetwarzania danych bezpośrednio w pamięci operacyjnej. Obok SAP, który do sektora MŚP kieruje odpowiednio zeskalowaną wersję rozwiązań HANA, rozwiązania analityki in-memory oferuje klientom m.in. Comarch. Przemysław Gnitecki podkreśla jednak, że nadal bardzo mały odsetek firm MŚP posiada wyspecjalizowane rozwiązania analityczne. "Buduje się dopiero w tym sektorze świadomość posiadania takiego systemu. Wymusza to coraz większa konkurencja. Małe firmy wahają się czasami, czy stać je na takie rozwiązanie, podczas gdy większe są już świadome, że bez narzędzi BI będą ustępować konkurencji" - twierdzi wiceprezes SIMPLE.


Systemy źródłem przewagi


Jednym z ważniejszych założeń dotyczących oprogramowania biznesowego dla firm MŚP jest także ergonomia i prostota obsługi. To istotne zwłaszcza w organizacjach, gdzie jedna osoba łączy wiele obowiązków i musi sprawnie korzystać z różnorodnych funkcjonalności systemu. To jednak tylko jeden z przejawów rosnącej świadomości klientów z sektora MŚP. "Firmy średniej wielkości wykazują się pełną świadomością konieczności inwestowania w elementy pozwalające na osiąganie przewagi rynkowej oraz rozwoju nawet w okresach gorszej koniunktury rynkowej. W przypadku zintegrowanych rozwiązań IT wspomagających zarządzanie zauważamy rosnące oczekiwania w zakresie elastyczności oprogramowania" - twierdzi Andrzej Morawski, wiceprezes zarządu BPSC.


Sektor MSP oczekuje możliwości swobodnego określania zakresu funkcjonalności, a także sposobu użytkowania i dalszego rozwoju systemów biznesowych. Kluczowe jest więc zarówno podejście dostawcy, jak i techniczne możliwości oprogramowania. "Nawet jeśli w chwili podejmowania decyzji nie ma potrzeby wykorzystywania wszystkich możliwości systemu, to w przypadku rozwijających się przedsiębiorstw należy założyć, że w przyszłości potrzebne będą dodatkowe narzędzia. Ważne, aby ich pozyskanie odbyło się poprzez ewolucję, a nie w drodze rewolucji i wymiany systemu" - mówi Andrzej Morawski.


Nic więc dziwnego, że rozwiązania skierowane do mniejszych organizacji coraz częściej wykorzystują te same komponenty, co systemy korporacyjne. Takie podejście umożliwia pełną skalowalność oprogramowania w miarę rozwoju firmy. Innym rozwiązaniem są ułatwienia na poziomie migracji z mniejszego systemu do rozwiązania bardziej rozbudowanego. "W skrajnym przypadku możemy rozważać prawdziwość stwierdzenia, że mała firma potrzebuje tego samego co duża, tyle, że prościej i taniej" - konkluduje Wojciech Borkiewicz.

Agnieszka Rynkowska, dyrektor Microsoft Office Division
w Microsoft Poland

Bez względu na to, czym się zajmujemy, na jakim rynku działamy, niewątpliwie przyszło nam żyć w ciekawych czasach.
To fascynujące, ale jednocześnie niełatwe. Olbrzymie tempo zmian, dynamika rozwoju technologicznego, zaostrzająca się konkurencja i trudna sytuacja gospodarcza, która w jeszcze większym stopniu nasila walkę o każdego klienta - taka jest dzisiejsza rzeczywistość. Dodatkowo, status "zielonej wyspy" na gospodarczej mapie Europy przyciąga do Polski inwestorów i firmy zagraniczne, które widzą tu doskonały i wciąż chłonny rynek zbytu dla swoich produktów. Wydaje się, że potrzeba zwiększania efektywności oraz konkurencyjności firm nigdy dotąd nie była bardziej konieczna.
Kryzys niewątpliwie wymusza oszczędności. Warto jednak pamiętać, że nie drakońskie diety, ale mądra zmiana nawyków żywieniowych pozwala pozbyć się nagromadzonych kilogramów. Podobnie jest w biznesie. Redukując jedynie wydatki, w nadziei na oszczędności, ryzykujemy, że w wyścigu o klienta wyprzedzi nas konkurencja. W czasach kryzysu z całą pewnością należy rozważnie ograniczać wydatki, ale jednocześnie szukać innych sposobów na podnoszenie efektywności i produktywności, co pozwoli nam utrzymać albo nawet podnieść jakość produktów i usług, a jednocześnie zmniejszyć koszty operacyjne. Takim sposobem, po który coraz chętniej sięgają firmy MŚP, widząc w nim szansę na wyróżnienie się i zbudowanie przewagi konkurencyjnej, są rozwiązania informatyczne wspierające biznes.
Jako konsumenci potrafimy w pełni korzystać z dobrodziejstw sieci, komunikacji mobilnej i nowinek elektroniki konsumenckiej. W naszych małych i średnich firmach jednak często tkwimy nadal w XX wieku, wierząc, że to, co było dobre wiele lat temu, nadal się sprawdza oraz pozwala prowadzić sprawny i efektywny biznes. Wielokrotnie tłumaczymy to dostępnością do kapitału. Rzeczywiście, przedsiębiorstwa MŚP nie dysponują takimi środkami jak duże firmy, często są jednak o wiele bardziej elastyczne i mogą znacznie szybciej reagować na zmieniające się warunki otoczenia.
Rozwiązaniem, oferowanym w formie usługi, które pozwala małym i średnim przedsiębiorstwom korzystać z nowoczesnych aplikacji wspierających ich biznes w sposób elastyczny i konkurencyjny kosztowo oraz niewymagający praktycznie żadnych nakładów inwestycyjnych, jest Microsoft Office 365. To kompleksowy pakiet aplikacji, który łączy sprawdzone rozwiązania z korzyściami, jakie daje model usługowy przetwarzania w chmurze. Office 365 obejmuje Microsoft Exchange Online do obsługi poczty e-mail i kalendarzy, Microsoft
SharePoint do udostępniania i współdzielenia plików oraz współpracy, a także Microsoft Lync, dzięki któremu możliwe jest między innymi przesyłanie wiadomości błyskawicznych oraz organizowanie spotkań online.
Brak bariery wejścia i konieczności ponoszenia nakładów inwestycyjnych, większa elastyczność i możliwość dostosowywania narzędzi IT do aktualnych potrzeb firmy, zawsze najnowsze wersje aplikacji bez konieczności ich zakupu i aktualizacji, administracja usługą i zapewnienie jej dostępności oraz należytego zabezpieczenia po stronie dostawcy - to tylko niektóre z korzyści, jakie wynikają z zastosowania rozwiązań w chmurze, w tym Office 365. Nie bez przyczyny zresztą rozwiązania cloud computing coraz częściej wymieniane są wśród najbardziej korzystnych form przetwarzania danych i wsparcia informatycznego firm, również przez firmy analityczne i konsultantów. Pozycję tę zapewnia im właśnie elastyczność, niskie koszty i wygoda, jaką oferują.


?
? Chmura prywatna: przewodnik
Jak z skutecznie wykorzystać ideę chmury prywatnej i zyskać elastyczność w zarządzaniu infrastrukturą dzięki wirtualizacji oraz Microsoft... Office 365 w Sygnity - studium przypadku
Sygnity postawiło na cloud computing. Szczegółowa analiza opłacalności wdrożenia w Sygnity wykazała o 44% niższe koszty rozwiązania Office... Microsoft System Center 2012
Oprogramowanie Microsoft System Center 2012 to rozwiązanie umożliwiające firmom kompleksowe zarządzenie infrastrukturą IT i zbudowanie chmury... Od wirtualizacji do chmury
Użytkownicy stający przed dylematem: jakie rozwiązanie wybrać do wirtualizacji, mogą rozważać różne czynniki. Najważniejsze z nich to... Czym jest chmura prywatna?
Odpowiadamy na pytanie o korzyści płynące z funkcjonowania przedsiębiorstwa w chmurze. Pomagamy znaleźć najlepsze rozwiązanie do budowy chmury... Dlaczego warto korzystać z Office 365?
Jakie funkcje i możliwości Microsoft Office 365 decydują o tym, że warto wybrać to rozwiązanie zamiast tradycyjnego pakietu Office i rozwiązań... Dla kogo Office 365?
Microsoft Office 365 pozwala rozwiązać wiele różnych problemów, wychodząc naprzeciw wielu różnym potrzebom. Przede wszystkim jest to... Aplikacje z przeglądarki
CRM Microsoft online, Windows Intune i Microsoft Office 365 to oprogramowanie dostępne z chmury przez przeglądarkę. Windows Intune służy do... Microsoft Office 365
Jaki jest nowy Office 365? W jakie funkcje został wyposażony i dlaczego warto się nim zainteresować? Office 365 umożliwi uzyskanie większej... Chmura Prywatna
Cechą, która różni chmury prywatne, dedykowane czy publiczne od hostingu witryn internetowych czy dedykowanych serwerów VPS jest pełna... Microsoft Dynamics CRM w chmurze
Dowiedź się jakie możliwości daje Microsoft CRM, jakie korzyści osiągniesz zarządzając relacjami z klientami i co wyróżnia Dynamics CRM. W... Platforma Microsoft Azure
Wprowadzenie dla programistów, inżynierów systemowych, architektów oraz menedżerów IT do platformy Microsoft Azure typu cloud. Architektura... Cloud w małej i średniej firmie
Budujesz swoją firmę od podstaw. Chcesz skoncentrować się na tym jak zorganizować i zarządzać biznesem. Nie chcesz zajmować się informatyką,... Cloud Computing - perspektywa CIO
Chmura jest narzędziem zapewniającym większą elastyczność zasobów, szybszy dostęp do najnowszych technologii i lepsze relacje informatyki z... Cloud Computing bez tajeminic
Wiele mówi się o tym modelu przetwarzania danych, ale nadal powstaje sporo nieścisłości i mitów. chcemy się z nimi rozprawić prezentując to,... ?

Promocja polskiego IT za granicą

Polskie firmy teleinformatyczne, które chciałyby wejść na rynki zagraniczne, mogą liczyć na pomoc Wydziałów Promocji Handlu i Inwestycji, które wspierają przedsiębiorców przy kontaktach z władzą, izbami gospodarczymi i przedsiębiorcami w różnych krajach.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Rośnie zainteresowanie polskich przedsiębiorców zewnętrznymi rynkami. Badania pokazują jednak, że zainteresowane eksportem firmy potrzebują wsparcia w analizie rynku, na którym chcą zaistnieć oraz otoczenia biznesowego i prawnego danego kraju, a także wsparcia w wyszukaniu partnerów biznesowych oraz nawiązywaniu z nimi kontaktów. Oczekują także pomocy w pozyskiwaniu środków na rozwój i badania, tworzenie inkubatorów czy oddziałów za granicą. W wielu z tych obszarach pomóc im mogą Wydziały Promocji Handlu i Inwestycji.

WPHI stworzone, aby pomagać


Jednostki te są zagranicznymi placówkami Ministra Gospodarki, działającymi w ramach polskich ambasad i konsulatów. Prawie 50 takich placówek funkcjonuje na różnych kontynentach. Zostały one stworzone, aby wspierać polskie firmy - w szczególności małe i średnie przedsiębiorstwa - które chcą nawiązać kontakty biznesowe z zagranicznymi firmami. Pomagają też firmom zagranicznym, zainteresowanym importem polskich towarów i usług oraz inwestycjami w Polsce. Ściśle współpracują one z Polską Agencją Informacji i Inwestycji Zagranicznych, Polską Organizacją Turystyczną, a także organizacjami samorządu gospodarczego.


WPHI pomagają w promocji produktów i usług firmom działającym w różnych branżach, w tym teleinformatycznej. W krajach, w których jest potencjał dla polskich przedsiębiorców, wspierają one firmy m.in. w organizacji stoisk wystawienniczych podczas targów branżowych, przekazują kontakty do wydawnictw i dziennikarzy branżowych oraz organizacji branżowych, skupiających przedsiębiorców z sektora IT. Wspierają także przedsiębiorców w obsłudze misji gospodarczych, pokazują specyfikę danego kraju, przekazują na bieżąco szczegółowe dane ekonomiczne dotyczące branży ICT, tworzą szczegółowe analizy i raporty dotyczące rynku i potencjału współpracy.


Misje, targi, seminaria


WPHI zajmują się też zbieraniem zapytań eksportowych, ich weryfikacją i udostępnianiem za pomocą Portalu Polskiego Eksportu. Tego typu bazy zapytań eksportowych są nowoczesną platformą nawiązywania kontaktów pomiędzy firmami z Polski i innych krajów. Kojarzy też partnerów w ramach tzw. matchmakingu, stwarzając możliwość wymiany informacji i znalezienia partnera biznesowego. W tym celu podtrzymuje i pielęgnuje dobre relacje z biznesem w danym kraju, zrzeszeniami przedsiębiorców, komisjami branżowymi, izbami handlowymi. Wspierają przyjeżdżające misje z kraju organizując spotkania z lokalnym biznesem i władzami.

Wsparciem dla firm, które są zainteresowane rynkami zagranicznymi zajmuje się też Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. Prowadzi ona konkursy dla małych i średnich przedsiębiorstw "Paszport do eksportu", dzięki którym przedsiębiorcy mogą uzyskać dofinansowanie realizacji projektów, mających na celu "zwiększenie udziału eksportu w całkowitej sprzedaży, zintensyfikowanie powiązań z zagranicznymi partnerami oraz zwiększenie rozpoznawalności marek handlowych i firmowych na rynkach zagranicznych". Dotacje unijne można przeznaczyć m.in. na udział w zagranicznych imprezach targowo-wystawienniczych oraz udział w zorganizowanych misjach gospodarczych za granicą, poszukiwanie partnerów, doradztwo w zakresie opracowania koncepcji wizerunku przedsiębiorcy na wybranym rynku zagranicznym.Misje gospodarcze najczęściej obejmują udział w targach, konferencjach tematycznych, spotkania matchmakingowe z firmami oraz wizyty studyjne w miejscowych instytucjach, przedsiębiorstwach, inkubatorach technologicznych czy firmach venture capital, zgodnie z profilem uczestników misji. Przykładowo WPHI w Madrycie planuje samodzielne zorganizowanie na jesieni tego roku seminarium branżowego, któremu towarzyszyć będą spotkania biznesowe B2B polskich i hiszpańskich przedsiębiorców oraz instytucji z branży IT/ICT. W tym wydarzeniu uczestniczyć będą największe hiszpańskie firmy IT oraz hiszpańskie organizacje branżowe wspierające współpracę międzynarodową sektora teleinformatycznego. Planowana jest też organizacja kilku misji gospodarczych, podczas których polscy przedsiębiorcy będą mieli szansę przedstawić swoje produkty i usługi hiszpańskim klientom.

Gdzie jest potencjał na eksport?

placówek Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji funkcjonuje w krajach rozrzuconych na różnych kontynentach - od Chin po Stany Zjednoczone. WPHI zajmują się m.in. zbieraniem zapytań eksportowych i udostępnianiem ich za pomocą Portalu Polskiego Eksportu. Wśród ważnych kierunków dla polskich firm informatycznych wymienia się między innymi Hiszpanię. Hiszpański rynek IT jest rynkiem dużym, na którym działa ok. 33 tys. firm. Wartość hiszpańskiej branży IT/ICT w 2011 r. wyceniona została na ok. 85 mld euro. Wartość importu branży w 2011 r. wyniosła 18,6 mld euro. Natomiast wartość eksportu 5,7 mld euro. Na rynku hiszpańskim działa i dostarcza swoje usługi wiele międzynarodowych firm. Jest to szansa dla polskich przedsiębiorców, których produkty z powodzeniem mogą konkurować z towarami i usługami rodzimych i zagranicznych producentów, chociażby ze względu na niższe koszty wytworzenia i dobrą jakość.

"Polskie firmy z branży IT już odnoszą sukcesy na rynku hiszpańskim i z powodzeniem sprzedają tu swoje produkty i usługi. Są to głównie firmy świadczące usługi tworzenia oprogramowania, w tym dla zastosowań w telekomunikacji, nowych rozwiązań dla inwestorów giełdowych czy wdrożeń systemów SAP. Niektóre z nich zrzeszone są w Polsko-Hiszpańskiej Izbie Gospodarczej PHIG działającej w Polsce lub Hiszpańsko-Polskiej Izbie Handlowej w Hiszpanii. Są to organizacje biznesowe, z którymi współpracujemy i z którymi podejmujemy wiele inicjatyw w zakresie promocji polskiej gospodarki" - mówią przedstawiciele WPHI w Madrycie.


Kolejnym ważnym kierunkiem dla polskich firm IT są Chiny. Sektor ICT w Chińskiej Republice Ludowej jest jedną z siedmiu branż wskazanych w planie na lata 2011-2015, która otrzyma zwiększone wsparcie finansowe, polityczne i naukowo-badawcze. Jak stwierdził zarząd, w planie pięcioletnim ICT jest jednym z kluczowych elementów w procesie rozwoju i postępu technologicznego Chin. Funkcjonując na nowym rynku, chińskie podmioty chętnie korzystają z pomocy lokalnych podwykonawców z branży i wykorzystują kapitał ludzki krajów, w których rozwijają swoją działalność. Polska, ze swoją dobrze wykształconą kadrą, jest istotnym kierunkiem działań.


Przedstawiciele WPHI w Szanghaju zauważają, że obszarami potencjalnej współpracy polskich firm z sektora ICT z partnerami z Chin są m.in. produkcja szybkich i wydajnych procesorów do zastosowań przemysłowych, usługi outsourcingowe, współpraca w zakresie dostarczania internetu i telewizji kablowej, projektowanie gier, aplikacji i grafiki użytkowej, a także współpraca w zakresie badań i rozwoju.


Możliwości międzynarodowej współpracy


W Izraelu branża ICT stanowi ok. 17% ogólnego produktu całego sektora biznesowego i prawie 30% eksportu. Największych szans współpracy polskich firm ICT z izraelskimi firmami upatruje się we współpracy technologicznej oraz wspólnych projektach badawczo-rozwojowych. "Pierwszym krokiem do intensyfikacji współpracy jest uruchomiony w 2010 r. przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz izraelską organizację Matimop, konkurs na polsko-izraelskie projekty badawczo-rozwojowe, kierowany do małych i średnich firm. Konkurs jest ogłaszany co roku przez te instytucje" - mówi Dominika Nowak z Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji w Tel Awiwie. "Oczywiście zachęcamy polskie firmy również do sprzedaży własnych rozwiązań firmom izraelskim, które niejednokrotnie poszukują nowych rozwiązań, o czym świadczy zainteresowanie bezpośrednimi spotkaniami B2B w trakcie organizowanych przez nas misji gospodarczych" - dodaje.


Firmy zamierzające wejść na rynek izraelski powinny jednak możliwie precyzyjnie i konkretnie przedstawić swoją ofertę potencjalnemu kontrahentowi. Polskim firmom doradza "uzbrojenie się" w dużą dozę pewności siebie w kontaktach z miejscowymi parterami oraz umiejętność wskazania silnych stron proponowanych rozwiązań, przewagi nad innymi, dostępnymi na rynku, jak również korzyści wynikających z ich zakupu dla kontrahenta izraelskiego. Bardzo dobra znajomość języka angielskiego będzie bez wątpienia pomocna. "Z naszych doświadczeń wynika, że spotkania bezpośrednie dają o wiele większe szanse na nawiązanie współpracy niż kontakty zdalne" - konkluduje Dominika Nowak.

Hiszpania - Hiszpański rynek IT jest rynkiem dużym, na którym działa ok. 33 tys. firm. Wartość hiszpańskiej branży IT/ICT w 2011 r. wyceniona została na ok. 85 mld euro. Wartość importu branży w 2011 r. wyniosła 18,6 mld euro, a eksportu 5,7 mld euro.
Chiny - Sektor ICT w Chińskiej Republice Ludowej jest jedną z 7 branż wskazanych w nowym planie na lata 2011-2015, która otrzyma zwiększone wsparcie finansowe, polityczne i naukowo-badawcze. Chińskie podmioty chętnie korzystają z pomocy lokalnych podwykonawców z branży i wykorzystują kapitał ludzki krajów, w których rozwijają swoją działalność. Polska, z dobrze wykształconą kadrą, jest istotnym kierunkiem ich działań.
Izrael - W kraju tym branża ICT stanowi 17% produktu całego sektora biznesowego i prawie 30% eksportu. Największych szans upatruje się we współpracy technologicznej oraz wspólnych projektach badawczo-rozwojowych polskich i izraelskich firm ICT. Pierwszym krokiem do intensyfikacji współpracy jest uruchomiony w 2010 r. przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz izraelską organizację Matimop, konkurs na polsko-izraelskie projekty badawczo-rozwojowe, kierowany do małych i średnich firm.

Polska silna kompetencjami

Nad Wisłą z każdym rokiem przybywa ośrodków zajmujących się rozwojem oprogramowania i technologii IT. Centra rozwojowe otwierają u nas największe firmy informatyczne. Przewagą Polski są przede wszystkim kompetencje specjalistów IT.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Okazuje się, że w polskich oddziałach zagranicznych koncernów rozwijane są elementy wszystkich niemal rodzajów rozwiązań IT - od sprzętu infrastrukturalnego, przez technologie mobilne, aż po aplikacje biznesowe. Centra rozwoju technologii IT otwierają w Polsce kolejni światowi gracze branży IT. Najczęściej takie ośrodki powstają we Wrocławiu, Krakowie, Warszawie i Gdańsku. Przedstawiciele firm prowadzących w Polsce projekty badawczo-rozwojowo zgodnie przyznają, że mocną stroną wspomnianych miast jest zaplecze edukacyjne. Nie bez znaczenia jest również infrastruktura komunikacyjna oraz różnego rodzaju zachęty stosowane przez lokalne władze.

Jednak tym, co przekonuje zagranicznych dostawców rozwiązań IT do inwestowania w naszym kraju jest przede wszystkim duża dostępność odpowiednio wykształconych architektów, programistów i inżynierów wszelkich specjalności IT. Poza znajomością nowoczesnych języków i technik programowania polscy specjaliści potrafią również sprawnie porozumieć się w językach obcych i skutecznie pracować w realiach międzynarodowych korporacji. Dla wielu młodych osób doświadczenia zdobyte w polskim ośrodku rozwijającym rozwiązania dla światowego koncernu otwierają drogę w kierunku udanej kariery zawodowej.


Nie bez znaczenia są też niższe niż w krajach zachodnich koszty pracy i bliskość kulturowa polskich specjalistów. Te dwa aspekty z powodzeniem wykorzystują także lokalni dostawcy oprogramowania. Choć wynagrodzenia w branży IT systematycznie rosną i stopniowo zbliżają się do poziomu krajów zachodnich, to naszą mocną stroną pozostają kompetencje, wiedza i jakość realizowanych projektów. Nie brakuje też przykładów polskich firm, które z powodzeniem realizują projekty informatyczne dla największych światowych koncernów. Coraz częściej są to bardzo kompleksowe usługi i projekty długoterminowe.


Z Polski na świat

Dużym atutem dla naszych europejskich klientów jest geograficzna i kulturowa bliskość Polski oraz właściwa relacja między jakością usług i ceną pracy.
Wojciech Zaremba, prezes zarządu Tieto Poland.Trzy ośrodki rozwoju oprogramowania posiada w Polsce firma Tieto. Oddziały w Szczecinie, Wrocławiu i Warszawie realizują projekty na zamówienie m.in. dla sektora telekomunikacji i przemysłu. Tworzone w centrach R&D Tieto rozwiązania wykorzystywane są przez operatorów sieci komórkowych z całego świata. Znajdują również zastosowanie w rozwiązaniach informacyjno-rozrywkowych dla samochodów osobowych, systemach naliczania opłat w ruchu drogowym i w przemyśle. Usługi polskiego oddziału Tieto nie kończą się jednak na rozwoju oprogramowania.

"Wartością nadrzędną jest w tym przypadku zarządzanie całym cyklem życia produktu, co umożliwia zapewnienie najszybszego czasu dotarcia na rynek, wysokiej jakości, mierzonej niską stopą zwrotu urządzeń z rynku i optymalnej ceny" - mówi Wojciech Zaremba, prezes zarządu Tieto Poland. Jego zdaniem, strategiczna decyzja o utworzeniu tak istotnego ośrodka rozwojowego w Polsce była podyktowana przekonaniem o wysokiej jakości kompetencji polskich specjalistów. "Dużym atutem dla naszych europejskich klientów jest też geograficzna i kulturowa bliskość Polski oraz właściwa relacja między jakością usług i ceną pracy" - podkreśla Wojciech Zaremba.


Podobnego zdania jest Bartłomiej Rybak, dyrektor operacyjny firmy Sii. "Często wygrywamy z konkurencją z Indii czy Chin. Naszą przewagą jest znacznie lepszy stosunek jakości do ceny usługi, elastyczność podejścia oraz strumień dodatkowych usług wliczonych w cenę. Przykład? Konkurent z Indii, świadczący masowe usługi utrzymania systemów nie jest zainteresowany wdrażaniem usprawnień pozwalających zmniejszyć pracochłonność zadań, które są jego głównym źródłem utrzymania. My takie działania traktujemy jako oczywistość w budowaniu długoterminowej relacji zaufania" - opowiada. Według niego oczywistą przewagą polskich dostawców oprogramowania na zamówienie jest indywidualne podejście do klientów oraz chęć nawiązania długoterminowej współpracy. Bazując na takim podejściu Sii świadczy usługi dla wielu międzynarodowych koncernów, m.in. UTC Fire&Security, Sabre czy Volvo IT. Spółka specjalizuje się w rozwoju systemów BPM, rozwiązań B2B i oprogramowania CRM.


Światowe kompetencje w centrum Europy


Rozwojem oprogramowania na skalę międzynarodową zajmuje się też krakowski ośrodek IBM. Otwarte w 2005 r. Laboratorium Oprogramowania realizuje projekty rozwoju ważniejszych rozwiązań aplikacyjnych koncernu - począwszy od tych na bazie DB2, po rozwiązania linii Tivoli i Websphere. Od półtora roku przy krakowskim ośrodku działa również centrum kompetencyjne wyspecjalizowane w rozwiązaniach cloud computing.


W Warszawie działa zaś wyspecjalizowane w projektowaniu systemów integrujących rozwiązania biznesowe z urządzeniami bezprzewodowymi centrum badawczo-rozwojowe Oracle. Rozwijane są tam m.in. narzędzia klasy SFA, aplikacje wielokanałowe, interfejsy dla systemów klasy ERP i CRM, a także systemy lokalizacji i rozwiązania telematyczne. Oprócz wdrożeń realizowanych na całym świecie warszawski ośrodek Oracle prowadzi również badania nad rozwojem technik programowania specyficznych dla zastosowań bezprzewodowych.


W Krakowie powstaje zaś centrum wsparcia Cisco. Ośrodek ma obsługiwać klientów koncernu z regionu EMEA (Europy, Bliskiego Wschodu, Afryki i Rosji). Władze koncernów IBM, Oracle i Cisco przyznają, że na korzyść stolicy Małopolski przemawia dostępność wykształconej kadry oraz znakomita infrastruktura komunikacyjna. "Jest to też atrakcyjne miejsce pracy dla członków zespołu, zarówno z Polski, jak i z innych krajów. Otwieramy centrum w Europie Środkowo-Wschodniej, aby być bliżej naszych klientów, zarówno w sensie odległości geograficznej, jak i strefy czasowej"- mówił w październiku 2011 r. Michael Ganser, wiceprezes Cisco odpowiedzialny za region Europy, Środkowego Wschodu i Rosji.


Wysokie kompetencje plus dobra jakość


Co ciekawe, w Krakowie powstało też centrum rozwoju technologii firmy Akamai. Amerykańska spółka specjalizuje się m.in. w rozwiązaniach pozwalających na zoptymalizowanie ruchu w internecie. Należące do Akamai serwery obsługują niemal 30% wszystkich danych przesyłanych w sieci. Wedle zapewnień przedstawicieli spółki, krakowski ośrodek jest najważniejszym centrum technologicznym firmy w Europie. Za powołaniem takiego centrum właśnie w Krakowie przemawiać miała dostępność wykształconej kadry.


Według przedstawicieli Ericpol Telecom przewaga polskich specjalistów tkwi zaś przede wszystkim w wysokiej relacji jakości do ceny realizowanych projektów. Nie bez znaczenia jest też terminowość. "W naszej części świata powoli wyrównują się inne ważne czynniki: poziom wykształcenia, wynagrodzeń i stabilność społeczno-polityczna. Dopóki w Polsce możemy odpowiednio regulować najważniejsze współczynniki rynkowe - cenę, jakość i czas dostarczenia - pozostaniemy wysoce konkurencyjni" - uważa Jan Malkiewicz szef działu marketingu i komunikacji Ericpol Telecom. Na decyzje o powierzeniu polskim programistom rozwoju oprogramowania mocno wpływa także kultura organizacyjna i etos pracy.


Łódzka spółka jest obecnie największym polskim eksporterem usług IT, z przychodami z tego tytułu przekraczającymi 200 mln zł! Trzon oferty spółki stanowi rozwój dedykowanego oprogramowania dla globalnych dostawców telekomunikacyjnych i operatorów. Rozwijane w trzech oddziałach polskich i kilku placówkach zagranicznych rozwiązania znajdują zastosowanie także w służbie zdrowia. Realizowane są też długofalowe projekty rozwojowe w zakresie systemów klasy M2M dla koncernów motoryzacyjnych. W tym zakresie klientami Ericpol Telecom są firmy z Włoch, Szwecji czy Francji.


W rozwoju oprogramowania dla zachodnich firm specjalizuje się też m.in. wrocławski SMT Software. Rękami polskich programistów tworzone są dedykowane aplikacje dla przemysłu ciężkiego, aplikacje mobilne służące rozrywce czy złożone portale B2B. Do grona klientów spółki należy m.in. Microsoft. Na zlecenie koncernu z Redmond spółka realizuje projekty związane z rozwojem wyszukiwarki internetowej Bing. "Polska jest obecnie jednym z najbardziej atrakcyjnych miejsc do lokowania centrów programistycznych na świecie. Przemawia za tym duża dostępność wykształconych specjalistów posiadających dobrą znajomość języków obcych oraz nieznaczne - w porównaniu do Indii czy nawet Ukrainy - różnice kulturowe między Polską a Europą Zachodnią" - mówi Sebastian Łękawa, prezes zarządu firmy SMT Software.


Według niego, ważna jest także gęsta siatka połączeń lotniczych umożliwiająca szybką komunikację oraz stosunkowo niskie koszty zatrudnienia specjalistów z odpowiednimi kwalifikacjami. Ważny jest dopływ młodej i dobrze wykształconej kadry, metody zarządzania i prowadzenia projektów. "Zmiany są jednak nieuchronne i w przyszłości o pozycji rynku polskiego w globalnej gospodarce będzie decydowała kreatywność i innowacyjność osób zajmujących się branżą teleinformatyczną" - kwituje Jan Malkiewicz.

piątek, 20 lipca 2012

Perspektywy sieci LTE w Polsce

Rozwój bezprzewodowego internetu szerokopasmowego bywa traktowany jako forma walki z wykluczeniem cyfrowym w Polsce. Na trafność takiego punktu widzenia wskazywałoby zainteresowanie rozwiązaniami mobilnymi ludzi pozbawionych dostępu do internetu stacjonarnego.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Polska jest w ogonie Europy pod względem dostępu do internetu szerokopasmowego. Około 30% łączy zapewnia Orange (dawne TP SA), mniej więcej tyle samo oferują dostawcy telewizji kablowej. Różnice w korzystaniu z internetu zależnie od miejsca zamieszkania są ogromne i w najsłabiej rozwiniętych informatycznie regionach są znacznie poniżej średniej krajowej.

Dlatego też w tych rejonach rosnącą popularnością cieszą się rozwiązania mobilne, zarówno w postaci modemu GPRS, jak i internetu w telefonie komórkowym.


Czy LTE ma szansę ograniczyć wykluczenie cyfrowe w Polsce?


Do tej pory Urząd Komunikacji Elektronicznej wydał 750 pozwoleń radiowych na stacje bazowe LTE pracujące w paśmie 1800 MHz dla spółki Mobyland oraz pięć pozwoleń dla Aero2, która swoją sieć w standardzie LTE buduje, wykorzystując częstotliwość w paśmie 2,6 GHz.


Od sierpnia 2011, gdy z ofertą komercyjną LTE ruszył Cyfrowy Polsat, liczba użytkowników mobilnego internetu w Polsce wzrosła o 35,5% (licząc do grudnia 2011). Zdaniem UKE wprowadzenie standardu LTE było jednym z najsilniejszych impulsów do rozwoju tego segmentu.


Dane te wskazują, że nasycenie internetem mobilnym rośnie znacznie szybciej niż stacjonarnym. Według danych UKE na koniec 2011 roku penetracja internetu stacjonarnego w przeliczeniu na gospodarstwa domowe wyniosła 45,7% (co daje 16% w przeliczeniu na 100 mieszkańców). W tym samym czasie penetracja dostępu mobilnego wyniosła 24,8% w przeliczeniu na gospodarstwa domowe (8,7% na 100 mieszkańców). Uwzględniając skok związany z wprowadzeniem standardu LTE, nasycenie internetem mobilnym wzrosło o 17,2% w porównaniu do wzrostu 2,2% dla dostępu stacjonarnego - dla gospodarstw domowych w całym roku 2011. Daje to podstawy do optymizmu w kwestii rozwoju bezprzewodowego internetu szerokopasmowego. Kolejnym bodźcem, który ma przyspieszyć rozwój LTE w Polsce, są planowane przetargi na częstotliwości w pasmach 1800 i 2600 MHz.


Największą barierą przy wprowadzaniu internetu w standardzie LTE w Polsce jest ekonomia i koszty budowania nowej infrastruktury zdolnej unieść transfer danych na obiecanym poziomie. Aby obniżyć koszty, operatorzy starają się współpracować i powołują nowe podmioty, dla przykładu spółkę NetWorkS!, stworzoną wspólnie przez PTC i PTK Centertel.


Z punktu widzenia użytkownika nowa technologia też nie należy do najtańszych. Abonament w ofercie z limitem transferu do 10 GB w Cyfrowym Polsacie wynosi 70 zł, przy czym trzeba mieć świadomość, że przy prędkości oferowanej przez technologię LTE limit można zużyć w mniej niż tydzień (limit transferu przyznawany jest na miesiąc). Dający więcej swobody (na przykład umożliwiający bardziej swobodne granie w gry MMO) pakiet z limitem 25 GB kosztuje 120 zł miesięcznie.


Profil użytkownika LTE


Według dostępnej na stronach Cyfrowego Polsatu mapy zasięgu technologia ta jest dostępna głównie w miastach, które i tak mają wysoki współczynnik penetracji sieciami stacjonarnymi.


Docelowo dane na temat pokrycia geograficznego Polski siecią szerokopasmową mają być dostępne na geoportalu należącym do UKE. Rozważane jest także wprowadzenie funkcjonalności polegającej na formularzu, który po podaniu adresu odpowie, czy w podanej lokalizacji jest dostęp do internetu. Stworzenie takiej aplikacji utrudnia brak bazy danych adresowych w Polsce.


Z danych udostępnionych przez UKE wynika, że internet mobilny nie jest traktowany jako substytut, lecz jako uzupełnienie internetu stacjonarnego. Skłonność do rezygnacji z dostępu przez kabel, oferowanego przez firmy telekomunikacyjne, zgłosiło jedynie 1,5% konsumentów oraz 0,6% firm.


Klienci instytucjonalni i przedsiębiorstwa wykazują zainteresowanie posiadaniem obu usług (10,3% w porównaniu do 3,9% wśród klientów indywidualnych.). Z analiz wynika, że to właśnie firmy i klienci biznesowi będą główną siłą rozwojową usług LTE w początkowej fazie świadczenia tych usług. Jednak operatorzy oceniają, że w miarę poszerzania zasięgu o obszary mniej zurbanizowane procent gospodarstw domowych wśród użytkowników będzie się sukcesywnie zwiększał.


Perspektywa rozwoju


Przedsiębiorcy komunikacyjni widzą potencjał sieci LTE w Polsce. Według badania przeprowadzonego przez PMR Research pośród operatorów telekomunikacyjnych w Polsce korzystanie z internetu mobilnego (bez LTE) jest najdynamiczniej rozwijającym się trendem i tak będzie przez najbliższe dwa lata. Drugim w kolejności był bezprzewodowy dostęp w technologii LTE, gdzie 49% respondentów uznało, że usługa będzie się rozwijać dynamicznie. Potwierdza to fakt, że 80% uznało, iż LTE będzie stanowiło alternatywę dla obecnie wykorzystywanych technologii dostępowych w sieciach komórkowych.


Polscy operatorzy są podzieleni w kwestii LTE. Obecnie dostęp w tej technologii oferują Plus oraz Cyfrowy Polsat. Orange - jak stwierdził prezes France Telecom, Stephane Richard - do 2015 r. zapewni dostęp do technologii LTE na wszystkich swoich rynkach, w tym w Polsce.


Play deklaruje, że nie jest zainteresowany LTE ze względu na nadchodzącą technologię LTE Advanced, umożliwiającą osiągnięcie nawet trzykrotnie większej prędkości niż LTE. Według informacji udzielonych przez rzecznika prasowego Play, dopiero ta technologia będzie warta uwagi.


Interesujący w tym kontekście jest los technologii WiMAX, do niedawna aktywnie wspieranej przez polski rząd. Zdaniem dostawców technologia ta, ze względu na brak popularności oraz małą konkurencyjność w porównaniu z HSDPA+ czy LTE, jest postrzegana jako ślepa uliczka.

Szybki wzrost ruchu w sieciach mobilnychWzrost liczby urządzeń do obsługi internetu mobilnego, umożliwiających korzystanie z popularnych aplikacji, ma przyczynić się do 26-krotnego wzrostu ogólnoświatowego ruchu w sieciach mobilnych (według raportu Cisco Visual Networking Index Global Mobile Data Traffic Forecast na lata 20120-2015). Za tak gwałtowny wzrost odpowiada szybkie rozpowszechnianie się urządzeń przenośnych umożliwiających transmisję danych, np. smartfonów, tabletów oraz częstsze korzystanie z materiałów wideo na sprzęcie mobilnym. Według raportu w 2015 roku na świecie będzie w użytku 5,6 miliarda urządzeń osobistych przyłączonych do sieci mobilnych, w tym samym roku mobilne wideo ma stanowić 66% całego ruchu w tych sieciach, a to oznacza 35-krotny wzrost w latach 2010-2015. Tym samym ruch wygenerowany przez urządzenia typu tablet wzrośnie 205-krotnie. W roku 2015 na każdego mieszkańca Ziemi będzie przypadać mniej więcej jedno urządzenie podłączone do sieci mobilnej. Przewiduje się, że 87% ogólnoświatowego ruchu mobilnego będzie obsługiwany przez smartfony, laptopy itp. Średnia szybkość połączenia z siecią mobilną ma wzrosnąć 10-krotnie.Dariusz Wichniewicz,dyrektor Działu Rozwoju Usług Telekomunikacyjnych ATMAN w ATM SA

W rozwoju internetu można wskazać technologie i aplikacje, które drastycznie zmieniły obowiązujące wcześniej zasady. Jedną z miar, które można wykorzystać przy ocenie wagi takich zmian jest przyrost ruchu internetowego w sieciach szkieletowych u użytkowników końcowych. Stosując to kryterium, do bezdyskusyjnych przełomów można zaliczyć powstanie WWW (wpuszczenie do sieci treści multimedialnych), rozwój portali (powszechny dostęp do szybko zmieniających się informacji), powstanie technologii peer-to-peer (umożliwiającej milionom użytkowników permanentne dociążenie łączy internetowych), pojawienie się streamingu wideo (YouTube itp.), rozwój technologii ADSL (sprowadzenie megabitów pod strzechy) czy upowszechnienie się portali społecznościowych (oczekujących nieprzerwanej dostępności online).
Obecnie możemy obserwować rozwój technologii LTE, która prawdopodobnie wprowadzi podobne megabity do kieszeni użytkowników urządzeń mobilnych. Połączenie wygodnego w obsłudze terminalu internetowego, takiego jak iPhone, tablet czy smartfon z Androidem, z powszechnie dostępną szybką siecią LTE oznacza możliwość bycia online całą dobę i w każdym miejscu. Kolejnym czynnikiem zwiększającym "ciężar" przesyłanych danych jest rosnąca rozdzielczość ekranów w telefonach i tabletach. W sumie nieuchronnie doprowadzi to do bardzo szybkiego przyrostu ilości danych przesyłanych przez sieć - wzrostu limitowanego jedynie cennikami operatorów (opłaty za transfer danych) i prawami fizyki (ograniczona pojemność stacji bazowych LTE).
ATMAN jako dostawca usług telekomunikacyjnych dla innych operatorów i ISP oraz operator centrów danych dla portali już widzi taki przyrost w statystykach ruchu pomiędzy sieciami IP operatorów mobilnych a resztą internetu - przyrost, którego tempo jest wielokrotnie szybsze niż wzrost organiczny związany z popularyzacją dostępu do internetu. Spodziewamy się utrzymania szybkiego wzrostu LTE przez kolejne 3 do 5 lat i istotnego zwiększenia wagi tego segmentu rynku telekomunikacyjnego. Operatorzy mobilni są zdeterminowani do inwestycji w usługi dostępu do internetu - zarówno na skutek rosnącej konkurencji, jak i wymagań klientów. Technologia LTE stwarza nowe możliwości przyrostu liczby użytkowników, a jednocześnie powoduje otwarcie sieci na nowe aplikacje, wymagające większej przepustowości niż stosowane dotychczas technologie 3G.

Realizacja celu miarą sukcesu

Cele projektu muszą wynikać z określenia problemu do rozwiązania. W projektach IT dla administracji publicznej w naszym kraju cele mylone są często z produktami.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Wyjątkową kategorią projektów zasługujących na szczególną uwagę są projekty informatyczne dla administracji publicznej. Ich wyjątkowość wynika z równoczesnego występowania kilku czynników: rozległość i wielopoziomowość instytucji objętych projektami, (najczęściej) długi czas realizacji i jednocześnie wysoki koszt, niezwykle istotny wpływ czynników politycznych i społecznych, zmienność otoczenia prawnego, mnogość interesariuszy, którzy mogą preferować rozwiązania, co prawda zgodne z celami projektu, to jednak zasadniczo odmienne produktowo.

Drażniąca pomyłka


Szczególną przeszkodą na każdym etapie realizacji wszystkich projektów jest rozbieżne rozumienie pojęć takich jak: cel projektu, produkt - usługa, miernik stopnia realizacji i wskaźnik poziomu realizacji, trwałość projektu. Pojęcia te są wyraźnie opisane w dokumentach projektów współfinansowanych ze środków europejskich i mocno dyscyplinują poszczególnych interesariuszy, jednocześnie bezlitośnie obnażając ich wszelkie uchybienia. Mimo tego, wciąż są kłopoty z jednoznacznym pojmowaniem najważniejszych pojęć i działaniem zgodnym z obowiązującymi definicjami.


Cel projektu koniecznie musi wynikać ze zidentyfikowanych problemów. W sektorze publicznym cele formułowane są niekiedy na podstawie manifestów i programów politycznych. Jest to może zrozumiałe z punktu widzenia polityków, ale absolutnie błędne z metodologicznego punktu widzenia. Jeszcze większy kłopot sprawia projekt, którego cel został sformułowany wprost z poziomu inżynierskiego i tylko w związku z nowymi możliwościami technologii. Wówczas, zupełnie słusznie, użytkownicy zazwyczaj nie dostrzegają aspektów praktycznych projektu i tym bardziej krytycznie, a nawet wręcz negatywnie, odnoszą się do nowych rozwiązań.


W sposób wyjątkowy drażni mylenie celów projektu i produktów, które mają w jego ramach powstać. Ten błąd zresztą jest solidarnie popełniany zarówno przez zamawiających, jak i tzw. konsultantów zewnętrznych. Jeżeli produkt zastępuje w rozważaniach cele projektu, to dość szybko pojawią się następujące zagrożenia:
- produkt (w dłuższej perspektywie czasowej) staje się przestarzały, nieatrakcyjny, czyli osiągnięcie celu przestaje satysfakcjonować;
- kadry zarządzające projektem w kolejnych kadencjach - a te praktycznie nie przekraczają nawet dwuletnich okresów - będą dość skutecznie i chętnie modyfikować produkty, podważając w istocie dorobek swoich poprzedników, oddalając tym samym osiągnięcie celów;
- ocena realizacji celów sprowadza się do oceny realizacji produktów, które mogą w gruncie rzeczy służyć czemukolwiek, bo przecież nie są to cele.


Właściwa hierarchia


O sukcesie projektu decyduje w znacznym stopniu etap związany z pracami przygotowawczymi, polegającymi na "definiowaniu celu głównego projektu i tzw. celów szczegółowych", zwanych też inaczej pomocniczymi lub operacyjnymi. Podstawowym warunkiem poprawności zdefiniowania celu głównego i celów szczegółowych jest, jak wskazano wcześniej, poprawna analiza problemów, do których odnosi się projekt. Na to zagadnienie trzeba jednak spojrzeć szerzej: jak zidentyfikować problemy? To zadanie należy do sponsora projektu. To on powinien opisać, jakie widzi bariery w rozwoju społecznym czy gospodarczym lub w komunikacji z klientami czy instytucjami i określić, które jego zdaniem winny być przedmiotem dalszych prac.


Za punkt odniesienia do rozważań na ten temat mogą posłużyć działania podejmowane z wykorzystaniem funduszy europejskich w bieżącym okresie finansowania (2007-2013). Narodowa Strategia Spójności (NSS) wyznacza ramy dla poszczególnych programów operacyjnych i szczegółowych opisów priorytetów. Dokument ten, zaakceptowany przez Komisję Europejską, zawiera "najważniejsze wyzwania dla kraju w perspektywie kolejnych lat" i "określa kierunki wsparcia ze środków finansowych dostępnych z budżetu UE". W skali makro zatem to preferencje sponsora - a ostatecznym sponsorem dla wsparcia finansowego w okresie 2007-2013 jest Komisja Europejska, która zaakceptowała elementy NSS - stały się najważniejsze dla wydatkowania środków unijnych i mogą być przedmiotem dalszego uszczegółowienia.


To, czego brakuje projektom informatycznym w administracji publicznej naszego kraju, to rozsądnie i realnie zakreślone ramy realizacji znajdujące odzwierciedlenie w dobrze zidentyfikowanych problemach i wynikających z podstawowych celów do osiągnięcia. Nie widać związku między podejmowanymi przedsięwzięciami informatycznymi a choćby "Strategią rozwoju społeczeństwa informacyjnego", opracowaną w roku 2008 na okres do roku 2013. Trudno zauważyć jakiekolwiek znaczenie Planu Informatyzacji Państwa, choćby dla zmian w samej administracji publicznej. To, co się dzieje w instytucjach publicznych jest przypadkowym wynikiem nieskoordynowanych (między innymi) przedsięwzięć informatycznych.


Mając to na uwadze, można postawić bardzo prawdopodobną hipotezę, że zarówno plan informatyzacji, jak też strategia informatyzacji, są zbędne. Dokumentem, który może dać szansę na koordynację wysiłków w różnych obszarach administracji publicznej, powinien być dokument podobny w swojej konstrukcji do wspomnianej Narodowej Strategii Spójności. Czy na bazie tego dokumentu (albo innego podobnego) będzie podejmowana próba wyprowadzenia, na przykład według metodyki TOGAF lub innej, modelu infrastruktury teleinformatycznej dla państwa, jest sprawą do ustalenia w następnej kolejności. Tylko właściwa hierarchia dokumentów - od ogólnej strategii poczynając, przez dokumenty programowe, do dokumentów szczegółowo opisujących poszczególne osie działań i ich priorytety z niezbędną infrastrukturą instytucjonalną - jest warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym, do odniesienia sukcesów w pojedynczych projektach z zakresu informatyzacji państwa.


Precyzyjne zasady


Sukces projektu możemy odnotować wówczas, gdy skutecznie zostały zrealizowane cele. Zdefiniowanie celów projektu oznacza wykonanie poprawnej analizy problemów i ustalenie, które z nich stają się właściwe dla projektu. Rekomendacje w tym zakresie są znane, choćby w metodyce "Project Cycle Management", a jednak tutaj właśnie popełnia się najwięcej elementarnych błędów.


Poprawne zdefiniowanie celów projektu wciąż jest w praktyce zadaniem nadspodziewanie trudnym. Najczęściej dostrzegane uchybienia to:
- brak kompletnej analizy problemów w rozważanym obszarze;
- brak związku problemów właściwych dla projektu z treściami dokumentów programowych;
- źle dobrane mierniki i wskaźniki projektu;
- mylenie celów projektu z zadaniami czy produktami;
- poziom wydatkowania środków jako jedyne kryterium postępów;
- statyczne traktowanie projektu i pomijanie zmian otoczenia.
Dla projektów IT w administracji należy dołożyć jeszcze szereg specyficznych, ale istotnych utrudnień. Większość tzw. projektów strategicznych wymaga bowiem integracji obszarów, dla których zarządzanie jest rozlokowane w odrębnych, autonomicznych instytucjach.


Szanse eliminacji wskazanych powyżej uchybień daje stosowanie się do następujących zasad:
- analiza problemów identyfikowanych dla projektu musi wpisywać się w "ogólne drzewo problemów" zidentyfikowanych w dokumentach programowych; takie podejście, przyjęte jako zasada, daje sponsorowi przynajmniej minimalną gwarancję, że jego środki będą sprzyjać realizacji strategii ogólnej;
- cele projektu muszą "zero-jedynkowo" wiązać się z określonymi problemami (tak jak w metodyce PCM); projekt może zakładać dodatkowe cele szczegółowe, ale nie może mieć miejsca sytuacja, że mamy wyłącznie "zawieszone w powietrzu", niewynikające ze zidentyfikowanych problemów, dodatkowe cele szczegółowe;
- mierniki i wskaźniki właściwe dla projektu winny mieć związek z celami projektu. Występujący czasami brak rozróżnienia między pojęciami "miernik" i "wskaźnik" ma swoje częściowe wyjaśnienie w języku potocznym, gdzie pojęcia te stosowane są zamiennie. Natomiast w projekcie zasadniczą odpowiedzialność za poprawność metodologiczną w tym względzie ponoszą solidarnie: instytucje kontrolne, nadzorujące, audytowe, ale i doradcze, a nade wszystko beneficjenci. To właśnie te podmioty na wczesnym etapie zatwierdzają/weryfikują projekt (instytucje nadzorujące), badają poprawność jego przebiegu w trakcie realizacji (audytowe i kontrolne) i ostatecznie akceptują rozliczenie projektu (certyfikujące).


Przyjęcie racjonalnego podziału ról i wzajemne uznanie kompetencji poszczególnych podmiotów zaangażowanych w realizację projektu oznacza, że sposób realizacji celów, definiowanie zadań i produktów pozostaje prawie wyłącznie w domenie zamawiającego i wykonawców. To, czy na przykład usprawnienie usług nastąpi w wyniku dostarczenia rozwiązań w modelu rozproszonym, czy w modelu serwisu centralnego, powinno podlegać wyborom instytucji realizujących projekt. Niestety, często następuje pomieszanie pojęć i funkcji, w wyniku czego instytucje nadzorujące i kontrolne za przesłankę do oceny projektu przyjmują wytworzenie produktu, a nie realizację celu. Zauważmy przy tym, że:
- przyjęcie poziomu wydatkowania jako głównego (a nawet jedynego) kryterium postępów projektu, stanowi element o najwyższej szkodliwości społecznej. Niski koszt jest fałszywie przyjmowany za synonim pewnej przebiegłości instytucji realizujących projekt (zamawiającego) i wyraz dbałości o finanse projektu, gdy tymczasem niejednokrotnie stanowi przeszkodę formalną dla osiągnięcia odpowiedniej jakości i konkurencyjności, a czasem jest wręcz sprzeczny z zasadami jakości;
- zmienność otoczenia prawnego (zmiany aktów prawa), finansowego (np. zmiany kursów walut, eliminacja niektórych projektów), instytucjonalnego (zmiany kadrowe i organizacyjne) jest na tyle duża, że projekty, dla których cykl realizacji trwa 4-5 lat, nie mają praktycznie szansy (nawet sensu) realizacji, jeśli są oceniane przez perspektywę produktową.


Najwyższy stopień trudności w definiowaniu celów projektu występuje w projektach zintegrowanych, które muszą ingerować w autonomiczne obszary przynależne wielu instytucjom. Wydaje się, że o skuteczną receptę na sukces jest w tym przypadku niezwykle trudno. Pewną szansę na przezwyciężenie utrudnień daje trzymanie się sformalizowanych zasad postępowania i "twardych" deklaracji zawierających precyzyjny podział ról, w tym: wskazanie zasobów (przynależnych, udostępnionych, przydzielonych w imieniu sponsora), postawione cele z właściwymi miernikami i wskaźnikami oraz sposób komunikacji. Warto o tym pamiętać przystępując do realizacji złożonych projektów IT w administracji publicznej.


Dr Zbigniew Olejniczak - dyrektor Centrum Projektów Informatycznych od lipca 2010 do marca 2012; w latach 2007-2010 zatrudniony w Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich w Warszawie, m.in. jako koordynator Pionu Realizacji Projektów; w latach 2005-2007 członek i przewodniczący Rady Informatyzacji; od roku 1995 do 1998 uczestniczył w projekcie ALSO, m.in. w zakresie wdrożenia SI PULS; od sierpnia 2002 do października 2006 dyrektor Departamentu Informatyki MPiPS.

Informacje Komputery dziewczyny Odloty Reklamy Artykuły biurowe